Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa

W miniony czwartek przeżywaliśmy Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa.

To wyjątkowe święto w sposób namacalny przypomina nam o nieustannej obecności Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie, w naszym kościele w tabernakulum, na ołtarzu podczas sprawowanych Eucharystii, w czasie wystawienia i adoracji Najświętszego Sakramentu a w tym szczególnym dniu – także na drogach i alejach naszego osiedla. Niesiony przez kapłana Bóg wędruje pomiędzy betonowymi blokami. Dla nas wszystkich moment radosny ale dla niektórych może i trudny. W czasach nagonki na nas – ludzi kościoła może narodzić się zwątpienie czy pokusa, by z tego świadectwa wiary zrezygnować. Jestem ogromnie wdzięczny wszystkim, którzy tego dnia szli za Jezusem w procesji Bożego Ciała. Dziękuje za odwagę w wyznawaniu przynależności do Chrystusa. Wiem, że dla wielu z Was udział w procesji był ogromnym wyzwaniem, ze względu na ograniczenia zdrowotne, czy z racji starszego wieku. To właśnie jest najpiękniejsze świadectwo wiary –  wierność, oddanie i ufność Bogu bez względu na wszystko.

Dziękuje wszystkim, którzy przygotowali procesję i ołtarze oraz dołożyli starań by liturgia tej uroczystości miała wyjątkowy charakter. Dziękuję wszystkim, którzy mimo zanikającego zwyczaju dekorowania okien, ustroili okna swoich domów a także klatek schodowych osiedlowych budynków.

Cieszę się, że procesja mogła zakończyć się u stóp ukrzyżowanego Chrystusa, którego wizerunek na krzyżu od kilku dni wita parafian idących do kościoła a także przypadkowych przechodniów. Niech ten nieprzemijający znak naszego zbawienia, wymowny symbol odkupienia naszych win, towarzyszy nam każdego dnia i przypomina o trosce Dobrego Boga o każdego z nas.

Na czas rozpoczynających się wakacji życzę wszystkim parafianom i gościom dobrego, błogosławionego wypoczynku. Piekarskiej Pani – naszej Patronce powierzam każdego z Was, niech otacza troskliwą matczyną dłonią i bezpiecznie prowadzi po drogach życia.

Szczęść Boże

Tekst: Ks. proboszcz Józef
Zdjęcia: Ola Holona