Okiem Seniora, czyli spotkanie z ks. Prałatem

Kolejne czwartkowe spotkanie w dniu 7 marca było wyjątkowe. Jak zwykle serdecznie przywitała nas p. Małgosia organizująca spotkania z ramienia Jednostki Rady Pomocniczej nr 9 Osiedla Tysiąclecia, podając plan spotkania z niespodzianką. Tych niespodzianek było więcej ale o tym później.

Wejście na salę obu uśmiechniętych proboszczów naszej Parafii wywołało burzę oklasków, radości, owacji na stojąco, a że dodatkowo świętowaliśmy urodziny ks. Józefa, nie mogło obyć się bez zaśpiewania „sto lat” i znowu oklaski, którym nie było końca. Tak sobie myślę: warto być dobrym, życzliwym człowiekiem, o wielkim sercu i uśmiechu na co dzień, by być tak radośnie i z takim entuzjazmem przez zgromadzonych witanym. Jesteśmy szczęśliwcami. Bardzo wzruszająca chwila dla nas wszystkich a myślę – także dla naszych Pasterzy. Życzę takiej atmosfery i zaufania jakim są darzeni, wszystkim wspólnotom parafialnym. Módlmy się często o pokornych dobrych kapłanów.

Księża po wspólnej modlitwie zaproponowali poczęstunek – kawę, herbatę, ciasto. Ciasta były wyborne, serwowane przez ciastkarnię „Cyrulik Śląski Cafe”, która ma siedzibę przy ul. Chrobrego 38. Fundator pysznych ciast zaprosił wszystkich do swojej cukierni a osoby posiadające kartę „Aktywny” Senior” na kawę w cenie 1 zł. Piszę o tym bo to była pierwsza niespodzianka.

WSPOMNIENIA, WSPOMNIENIA…

Różne padały pytania do ks. Stanisława: jak spędza czas, jak żyje się na emeryturze. Okazało się, że cierpi na brak czasu. Pomaga w parafiach, gdy zajdzie taka potrzeba, pełni dyżury w konfesjonale w Katedrze, głosi rekolekcje. W okresie Wielkiego Postu ma cykl rekolekcji a to wymaga pracy i przygotowania. Pytano o naszych byłych wikariuszy (było ich 18), w jakich parafiach posługują, co porabiają. Od siebie dodam: jak pamiętam dla większości z nich była to pierwsza po święceniach kapłańskich parafia i ks. Stanisław był ich pierwszym proboszczem i opiekunem. Jak sami mówią wywiązała się między nimi ojcowska więź. Pomimo, że są w różnych miejscach, czy posługują za granicami naszego kraju, pamiętają o swoim pierwszym proboszczu, o rocznicach, urodzinach. „Traktuję go jak tatę, którego już nie mam” – usłyszałam od jednego z nich.

Ks. Stanisław podzielił się z nami radością, jaką sprawia mu fakt, że ma godnego następcę – ks. Józefa. Dziękuje mu za ogrom pracy i zaangażowania, jaki wkłada w remont i upiększanie świątyni. Cieszy się, że wspólnota, która zawsze była jednością, taką pozostała. Wiele jeszcze padało pytań, ks. Stanisław na wszystkie chętnie odpowiadał. Były wspomnienia z domu rodzinnego, z dzieciństwa. Uśmiechy i radość na twarzach, gdyż do lat młodości chętnie wszyscy wracamy. Pojawiła się druga niespodzianka – torba pełna czekoladowych cukierków, którymi poczęstował nas ks. prałat. Ciekawym momentem było czytanie krótkiego opowiadania w gwarze śląskiej, o obyczajowości i zwyczajach na Śląsku i śląskich frelkach. Ks. Stanisław poradził sobie z czytaniem tekstu, my gorzej ze zrozumieniem.

Ks. Józef, któremu czas nie pozwolił być cały czas z nami wszedł jak zawsze uśmiechnięty z koszem pełnym pięknych róż. Każda z nas otrzymała różę z okazji święta 8 marca i to była trzecia niespodzianka. Jeszcze na koniec wspólne zdjęcie przed kościołem ale już bez ks. prałata. Czekał na niego konfesjonał w Katedrze. I tak to bywa na emeryturze. Brak czasu.

Dziękujemy za pięknie spędzony czas, za prezenty niespodzianki, organizatorom za każdy czwartek a naszym duszpasterzom za to, że są i torują nam drogę do Boga.

Szczęść Boże.

Tekst: Seniorka 😉
Zdjęcia: G.G.