Kleryk Łukasz na stażu w naszej parafii

„Pójdź za mną” – tymi słowami dwa tysiące lat temu Jezus zapraszał spotkanych ludzi do grona swoich najbliższych uczniów. Często ten zwrot, mylnie przypisujemy tylko powołaniu kapłańskiemu albo życiu konsekrowanemu.
Nie możemy jednak zapominać, że Jezus kieruje te słowa do każdego z nas.

My wszyscy bowiem, przez sakrament chrztu, zostaliśmy włączeni do jednej wielkiej „owczarni Pana”, gdzie realizujemy swoje pierwotne powołanie – powołanie do świętości. Bóg dał nam wiele dróg, możliwości, prowadzących nas do zbawienia. I tak część osób realizuje to powołanie w małżeństwie a inni w powołaniu kapłańskim, zakonnym lub misyjnym. Dla mnie Pan Bóg przygotował tą drugą drogę.


 

Mam na imię Łukasz, jestem klerykiem IV roku w Wyższym Śląskim Seminarium Duchownym w Katowicach oraz studentem teologii na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Śląskiego. Mam trzy siostry – wszystkie młodsze. Dwie z nich studiują na uniwersytecie, a trzecia chodzi do trzeciej klasy szkoły podstawowej (pragnę dodać, że niektórzy z moich sąsiadów przez długi czas myśleli, że Natalia to moja córka). Interesuję się sportem, matematyką, lubię układać puzzle, rozwiązywać zagadki logiczne, w wolnym czasie chętnie zobaczę dobry film lub serial oraz przeczytam ciekawą książkę – głównie kryminał. Pochodzę z Świętochłowic, miasta, w którym do niedawna dominował przemysł ciężki – górnictwo i hutnictwo. Pomimo spadającej od kilku lat liczby mieszkańców, Świętochłowice należą wciąż do najgęściej zaludnionych miast w Europie – ok. 3 800 os./km2. Sama moja parafia liczy ok. 13 500 wiernych, o różnym statusie społecznym i majątkowym.

 

W tym miejscu chciałbym czytelnikom gazetki parafialnej krótko opowiedzieć o swojej drodze powołania. Wychowywałem się w wierzącej rodzinie – pamiętam jak z całą rodziną chodziliśmy do Kościoła na niedzielne Eucharystie, roraty oraz rożne okresowe nabożeństwa np. majowe, różaniec, drogi krzyżowe. Od młodych lat angażowałem się w życiu mojej parafii (św. Apostołów Piotra i Pawła w Świętochłowicach) rozwijając się i posługując w różnych grupach: ministrantach, a później w Ruchu Światło – Życie. Co roku jeździłem na rekolekcje oazowe i ministranckie, w czasie których poznawałem nowych ludzi a wśród nich księży i kleryków. W pierwszej klasie liceum po raz pierwszy „usłyszałem” przysłowiowy głos Pana, ale szybko o tym zapomniałem, bo wtedy byłem zainteresowany innymi sprawami. Co więcej, tłumaczyłem sobie, że jeszcze nie nastąpił czas do podejmowania tak ważnych decyzji. W tym czasie, poznałem kilku księży, którzy swoim świadectwem życia ukazali mi, że kapłaństwo jest przepiękną przygodą z Panem Bogiem. Rok później myśli o wstąpieniu do seminarium pojawiały się coraz częściej. Na początku klasy maturalnej cały swój czas skupiłem na jak najlepsze przygotowanie się do egzaminów maturalnych (jako że jestem „ścisłowcem” to maturę rozszerzoną pisałem z matematyki, biologi oraz z geografii), dlatego wyparłem ze świadomości pytanie: „co później?”. Nie musiałem jednak długo czekać na odpowiedź Pana Boga, gdy miesiąc przed egzaminem powtórnie „usłyszałem pójdź za mną”. I tak po zdaniu egzaminów maturalnych podjąłem decyzją o wstąpieniu do WŚSD w Katowicach, dając sobie czas na rozeznanie powołania. Wiedziałem, że jeżeli nie spróbuje, to później mogę tego żałować. Na pomoc przyszła mi możliwość formowania się w Brennej na roku propedeutycznym (obecnie odbywa się on w Kokoszycach – dzielnicy Wodzisławia Śląskiego). Po czasie wiem, że było to najlepsze rozwiązanie, aby się przekonać czy to jest ta droga.

 

Moja droga pójścia za i z Jezusem jest nieco inna niż Apostołów. Powołanie uczniów było zaskakujące, cała „akcja” odbywała się tak szybko, z „dnia na dzień” porzucili wszystko co mieli i poszli za Nim. Ja nie doświadczyłem żadnych spektakularnych wydarzeń z powodu, których podjąłbym taką decyzję, ale nie oznacza to, że moja przygoda pójścia za i z Nim nie może być równie wspaniała.

 

Na zakończenie mam apel skierowany głównie do młodych czytelników – jeżeli „czujesz”, że wyłączna służba Panu Bogu może być twoją drogą ku świętości to daj sobie szansę.

Tekst: kl. Łukasz Płaczek