To ja… Ksiądz Jakub Orzechowski [wywiad]

Mam na imię Jakub. Pochodzę z parafii Trójcy Przenajświętszej w Chełmie Śląskim. Chełm to niewielka miejscowość położona około 30 kilometrów od Katowic. Mój tata Dariusz jest na emeryturze, a mama Grażyna pracuje w szpitalu jako położna. Mam też dwóch braci. Starszy o dwa lata ode mnie – Marcel pracuje i planuje wziąć ślub, a młodszy – Tomek, chodzi na studia w Gliwicach. Uczyłem się w szkole podstawowej i gimnazjum, które znajdowały się w miejscowości w której mieszkałem. Potem poszedłem do liceum w Bieruniu Starym. Po maturze wstąpiłem do seminarium, które razem z moimi kolegami rocznikowymi rozpoczęliśmy tzw. okresem propedeutycznym w domu kleryckim w Brennej. Byliśmy tam pół roku, a po tym czasie kontynuowaliśmy formację i studia w seminarium w Katowicach. Myśli o tym, aby zostać księdzem pojawiły mi się już w dzieciństwie. Dorastałem w domu, gdzie wszyscy byli wierzący, religijni. W szkole podstawowej zostałem również ministrantem. Myślę, że służba przy ołtarzu też miała wpływ na mają wiarę i jej przeżywanie. Ważnym etapem w życiu był okres seminarium, w czasie którego mogłem bardziej poznać siebie i bardziej świadomie podjąć decyzję na całe życie. To czas w którym Pan Bóg działał często przez innych ludzi: przełożonych, ojców duchownych… W czasie formacji seminaryjnej miałem również okazję doświadczyć życia parafialnego w czasie praktyk czy stażów. Myślę, że takie doświadczenie było bardzo ważne i owocne. Dawało ono możliwość spotkania się z wieloma kapłanami, którzy dzielili się świadectwem swojego życia kapłańskiego i tym samym byli przykładem do naśladowania. Na hasło prymicyjne wybrałem słowa z Ewangelii wg świętego Jana: „Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam.” One uświadamiają mi, że kapłaństwo to dar na który w żaden sposób sam sobie nie zasłużyłem, ale to sam Jezus mi go daje i posyła. Te słowa pokazują mi, abym w tym posłaniu, wpatrywał się właśnie w Niego i starał się być na Jego wzór, doświadczając pokoju, który On daje i ten pokój – pokój serca – zanosił innym.

I jeszcze coś o moich zainteresowaniach do których zaliczyłbym wędrówki górskie i jazdę na nartach. Natomiast w wolnym czasie lubię też jeździć na rowerze i niekiedy upiec jakieś ciasto. W czasie formacji seminaryjnej posługiwałem na stażach: jako akolita w parafii św. Rodziny w Tychach i jako diakon w parafii Wszystkich Świętych w Jastrzębiu Zdroju Szerokiej. Natomiast tutejsza parafia Matki Bożej Piekarskiej jest moją pierwszą placówką do której zostałem posłany po święceniach. Czas posługi w naszej parafii zawierzam Bogu i Matce Bożej.

[Dop. redakcji]
Poniżej galeria zdjęć z uroczystego przywitania w naszej parafii nowego wikarego:)

Tekst: Ks. Jakub Orzechowski
Zdjęcia: Aleksandra Holona