Sanktuarium w Piekarach
a kształtowanie tożsamości
Górnoślązaków
24.04.2021

Jak sanktuarium w Piekarach kształtowało tożsamość Górnoślązaków?

 

Sanktuarium w Piekarach, nazywane często „duchową stolicą Śląska” od siedmiu wieków jest obecne w historii ludu śląskiego. Przez wieki Matka Boża Przedziwna była czczona najpierw w bezpośredniej okolicy Piekar, następnie w Pradze i Czechach, aż w XIX wieku o Piekarach usłyszał cały Górny Śląsk, co zaowocowało otrzymaniem tytułu głównej patronki archidiecezji katowickiej. Wydarzeniami, które w wyjątkowy sposób ukazywały cześć i religijność Ślązaków były i są pielgrzymki stanowe: pierwsza, odbywająca się w ostatnią niedzielę maja gromadzi mężczyzn i młodzieńców, druga natomiast, pielgrzymka kobiet, jak sama nazwa wskazuje, zbiera wszystkie niewiasty, które w maju zostały w domach pożegnawszy mężów i synów. Nie można zakwestionować wpływu jaki piekarskie wzgórze miało na kondycję Kościoła na Śląsku, szczególnie w aspekcie społeczno-politycznym w czasach PRL. To była „tuba” katolickiej nauki społecznej, stąd Ślązacy słyszeli postulaty biskupów dotyczące godziwych warunków pracy. Warto pochylić się nad tym zagadnieniem. Jednym z elementów pielgrzymek stanowych było oddziaływanie na poziom duchowy i religijny człowieka. Zawierał się on w uczestniczeniu w sakramentach, w trudzie pielgrzymowania, w czasie spędzonym na zadumie i modlitwie. Co natomiast z tożsamością Ślązaka? Czy pielgrzym wracając z Piekar czuł się bardziej Ślązakiem? Czy postrzegał pielgrzymów idących razem z nim jako bliższych, bardziej jako braci, niż współobywateli?

Początkiem działań zmierzających do obudzenia w Ślązakach ich własnej tożsamości była działalność proboszczów piekarskich: ks. Jana Alojzego Ficka i ks. Bernarda Purkopa. Pierwszy z nich, żyjąc w latach 1790 – 1862 odznaczył się w historii Śląska jako wybitny duszpasterz, budowniczy bazyliki piekarskiej i inicjator pierwszych misji ludowych na Górnym Śląsku. W roku 1852 wygłaszał je Karol Bołoz Antoniewicz. Nauki te zgromadziły ogromne rzesze pielgrzymów. Natomiast budowa kościoła w Piekarach w pierwszej połowie XIX wieku była ewenementem w historii Śląska, ponieważ cały kościół został ufundowany z datków wiernych, bez znaczącego wsparcia władz czy książąt z rodu Donnersmarcków. Ludzie czuli się odpowiedzialni za powstanie tego kościoła, mogli powiedzieć, że dosłownie (i w przenośni) dołożyli swoją cegiełkę do kultu Matki Bożej Przedziwnej Lekarki. Budowa kościoła, obok duszpasterstwa księdza Ficka była jedną z podwalin pod pielgrzymki stanowe, o których wkrótce poniżej.

Ks. Purkop, następca księdza Ficka, będący proboszczem w latach 1842 – 1882 od samego początku swojej posługi zaangażował się w działalność patriotyczną i propolską, a wyrażało się to w utworzeniu „kółka polskiego”, które było prowadzone przez zasłużonego Ślązaka, samouka i poetę, „Śląskiego Wernyhorę” – Wawrzyńca Hajdę, oraz w utrzymywaniu szkoły polskiej w ukryciu przed władzami. „Kółko polskie” spotykało się, czytało i wystawiało polskie sztuki teatralne i troszczyło się o kontakt z polską kulturą mimo że działalność ks. Purkopa przypadała na okres Kulturkampfu. Niemcy dążyli do tego, aby wykorzenić polską kulturę, a pozostawić niemiecką. Jak jednak ma się to do tożsamości Górnoślązaków? Czy Hajda nie powinien umacniać w swoich podopiecznych śląskiej, a nie polskiej tożsamości? Wydaje się, że nie było to konieczne. Niezwykle ważne było pielęgnowanie odrębności Ślązaków, budowanie poczucia bycia kimś innym, niż Niemcem. Wzbudzało to w piekarzanach świadomość swojego pochodzenia i swojej nie do końca zdefiniowanej odrębności, która mogła wyjść na światło dzienne w czasie przed i w trakcie powstań śląskich.

Historia tych dwóch zasłużonych postaci została przytoczona aby ukazać korzenie rozwijającego się kultu Matki Bożej z Piekar. W XVII wieku i wcześniej kult był obecny, pojawiały się już pielgrzymki ślubowane, obraz był uznawany za cudowny i łaskami płynący. Jednak od koniec XIX wieku i w pierwszej połowie XX wieku kult rósł w siłę, coraz większe rzesze Ślązaków gromadziły się w sanktuarium przy okazji odpustów, czy pielgrzymek parafialnych, co zaowocowało organizowaniem zbiorowych pielgrzymek diecezjalnych. W 1933, a więc kilka lat po pierwszej koronacji obrazu piekarskiego bp Adamski organizuje diecezjalną pielgrzymkę mariańską, która daje początek żeńskim pielgrzymkom stanowym. Natomiast po II wojnie światowej rozpoczyna się niemalże nieprzerwany zwyczaj pielgrzymowania mężczyzn i młodzieńców w ostatnią niedzielę maja do Piekarskiej Pani. Obie pielgrzymki gromadziły i do dziś gromadzą liczne rzesze wiernych, dochodzące nawet do 100 tysięcy osób.

Ślązacy przychodząc do piekarskiego sanktuarium kształtowali swoją górnośląską tożsamość z kilku powodów. Podstawowym elementem przechowującym i przekazującym tożsamość człowieka jest rodzina. Ona jest podstawą społeczeństwa, kraju, narodu. Do Piekar pielgrzymowały od pokoleń całe rodziny. Mężczyźni w maju, kobiety w sierpniu. Czasy nie sprzyjały rodzinie, podważało się jej wartość, kosztem przejęcia części jej obowiązków przez państwo. Dołączył do tego kryzys demograficzny, a więc kryzys wartości i człowieczeństwa. Tradycja pielgrzymowania kształtowała tożsamość religijną Górnoślązaków – wiadome było, że to Matka Sprawiedliwości i Miłości Społecznej i Piekary są rdzeniem duchowości maryjnej Ślązaka. Drugim czynnikiem była zbiorowość. Duże zgromadzenia dają siłę i poczucie przynależności do określonej grupy etnicznej. W maju gromadził się przecież lud robotniczy, mówiący po naszymu, razem skandujący głośne Szczęść Boże! Podobnie było w trakcie pielgrzymek papieskich do Polski. Ludzie widząc siebie nawzajem w takiej ilości sami zaczynali wierzyć w swoją siłę i odkrywali, że jest więcej takich jak oni. Ostatnim i najważniejszym filarem było oczywiście słuchanie nauki społecznej płynącej z „ambony piekarskiej”.

Biskupi głoszący kazania do ludu informowali świat o wszystkich bolączkach śląskiego ludu. Stawali oni po stronie ludu, co z jednej strony powodowało niechęć władzy w czasach komunistycznych, ale również jeszcze bardziej kształtowało poczucie tożsamości Ślązaków. Widzieli, że nie są obojętni biskupom, że ich sprawa ma znaczenie. Mężczyźni gromadzili się na piekarskim wzgórzu z jednej strony z pobudek czysto religijnych, chcąc oddać kult Matce Bożej, ale z drugiej przychodzili, aby usłyszeć swoje postulaty, które kierowali przez swoich przedstawicieli biskupom, a biskupi władzy. Historia zna anegdotę o biskupie Bednorzu, który nie mogąc otrzymać zgody na budowę nowego kościoła mówił władzy: „Jeżeli się nie zgodzicie, powiem o tym w Piekarach”. I zgodę najczęściej otrzymywał. Pielgrzymi chcieli usłyszeć apel o poszanowanie ludzkiej pracy, o prawo do godności, do odpoczynku – dążenie do niedzieli jako dnia wolnego od pracy. Te pragnienia były zresztą hasłami, które wielokrotnie głoszono, włącznie z kultowym „niedziela jest Boża i nasza”. Dusza Ślązaka koncentrowała się wokół ciężkiej, rzetelnej i fizycznej pracy w przemyśle. Etos pracy przypominał również Jan Paweł II w 1983 roku na lotnisku Muchowiec mówiąc pod obrazem Matki Bożej Piekarskiej o teologii pozdrowienia Szczęść Boże. Jeden z pielgrzymów w swoim świadectwie mówił tak o pielgrzymce mężczyzn: „Tu [w Piekarach] się człowiek czuł wolny. Tu się mówiło o ważnych sprawach, takich ludzkich. […] Tu się miało poczucie siły.” W takiej grupie Ślązak miał odwagę zamanifestować swoje poglądy polityczne, stojące po stronie wolności. W Piekarach nie liczyła się władza i odgórne kwestie polityczne. Tu swój głos miał lud Śląski.

Czynnikiem, który mógł utwierdzać Ślązaków w swojej wyjątkowości były świadectwa biskupów, którzy gościnnie przyjeżdżali do Piekar. Jednym z nich był kard. Franz König z Wiednia. Celebrował on Mszę św. na piekarskim wzgórzu w 28 maja 1972 roku. Gdy zapytano go o wrażenia z pielgrzymki odpowiedział że takie zgromadzenie nie byłoby możliwe w jego kraju. Tam wielkim trudem byłoby zgromadzenie 10 tyś. robotników. Był pełen podziwu dla atmosfery, skupienia i liturgicznego zaangażowania w liturgii tak wielkich rzesz Ślązaków. Pierwszy biskup katowicki August Hlond również pisał o związku Piekar z tożsamością Ślązaka. „Ktokolwiek dochodzi głębokiej wiary ludu śląskiego, musi pójść od Piekar. Bez nich nie można poznać duszy Ślązaka ani jego życia ogarnąć.” Słowa te były zawarte w orędziu na pierwszą koronację obrazu piekarskiego, a więc w 1925, niemniej nie straciły one swojej aktualności. Ślązacy czytając, lub słysząc tak pochlebne opinie o nich samych tym bardziej czuli swoją wyjątkowość i odrębność. Odkrywali sanktuarium piekarskie z Najświętszą Panienką jako dobro, które należy do nich, które stanowi o ich tożsamości jako Ślązaków – katolików.

Tożsamość śląska jest czymś, co tworzyło się u Ślązaków przez wieki. Przez ten czas różne mocarstwa zagarniały Śląsk, wprowadzały swój własny język i prawo a ludzie niezmiennie pozostawali w tych samych domach rodzinnych. Religia również się nie zmieniała, najstarsze kościoły jak były, tak stały. Podobnie było z kościołem w Piekarach z cudownym wizerunkiem Matki Bożej Przedziwnej Lekarki, do którego przez wieki pielgrzymowały pokolenia Ślązaków. Początkowo z wdzięczności i prośbą o zachowanie od zarazy i chorób, następnie aby wypraszać zdrowie i cuda, a w XX wieku pielgrzymowały by brać udział w wielkich manifestach wiary, czyli pielgrzymkach stanowych. Słuchali tam katolickiej nauki społecznej dotyczącej godności człowieka i jego pracy. Piekary na stałe wpisały się w życie religijne śląskich rodzin, a pielgrzymki stanowe w ich kalendarz. Wciąż na piekarskim wzgórzu wierni wyczekują pokrzepiającej Dobrej Nowiny płynącej z ust najwyższych dostojników kościelnych stających murem za ludem.

Bibliografia:

  • Górecki Jan, Z wdzięcznością i błaganiem u Matki Bożej Piekarskiej, Katowice 2008.
  • Silesius Georgius, Synteza wspaniałych i tragicznych dziejów Śląska i Ślązaków, Sosnowiec 2012.

 

Tekst: kl. Szymon Grieger
Zdjęcie: wiadomości.com