Refleksje z zaduszkowego wieczoru
27.11.2021

Nasza parafia po raz kolejny przygotowała w niedzielę 21.11.br piękne i wzruszające nabożeństwo żałobne w intencji parafian, którzy odeszli do Pana w ciągu ostatniego roku. Ten zaduszkowy wieczór miał formę montażu słowno-muzycznego, z okolicznościowym Słowem Bożym cytowanym z Ewangelii przez księdza proboszcza, przeplatanym nastrojową muzyką i pięknym śpiewem naszej parafianki, p. Grażyny – autorki niezwykle wzruszających tekstów.  Słowa, które padły, muzyka i śpiew wprowadziły nas w niezwykły klimat  wyciszenia, zadumy i skupienia.

Swój udział w tej podniosłej uroczystości miała nasza parafialna młodzież. Kiedy ksiądz proboszcz wymieniał kolejno nazwiska zmarłych parafian, każdy młody człowiek przynosił i składał na ołtarzu jedną, zapaloną świeczkę – symbol zmarłego parafianina. Ten rząd 96 zapalonych świec na ołtarzu robił wrażenie…To tak, jakby wszyscy Oni przyszli na to nabożeństwo i byli tam z nami. Jakby zostali wezwani do apelu. Ta liczba zmarłych zapewne niektórych z nas przeraziła… Tyle żyć odeszło…

Ta modlitewna, nastrojowa uroczystość żałobna zgromadziła rodziny zmarłych, ale i tych parafian, którzy zechcieli powspominać i pomodlić się za tych, którzy należeli do naszej parafialnej wspólnoty, ale już wyprzedzili nas w drodze do wieczności.

Wielu z nas straciło w tym roku swoich bliskich. Pozostała pustka, smutek i żal, ból i tęsknota. Pozostała refleksja, pamięć i wspomnienia.  Chciałoby się powiedzieć…nieważne, czy rok minął, dzień, miesiąc, czy lata, gdy odchodzi ktoś bliski – na zawsze – tracimy cząstkę świata. Wtedy nic nie jest już takie samo.

Zgromadzone na ołtarzu świece robiły wrażenie…Każda z tych świec błyszczała własnym światłem, bo każda z nich symbolizowała konkretnego człowieka – naszego zmarłego parafianina. Błyszczące płomienie świec, jakby mówiły w imieniu zmarłych: …Jesteśmy tutaj, żeby rozpalać w was wiarę, pokój i nadzieję, żeby rozbudzić pamięć i wspomnienia, ale i wyciszyć wasz ból i tęsknotę oraz podziękować za waszą obecność i modlitwę.

Nasi zmarli parafianie fizycznie odeszli, ale wierzymy, że przekraczając próg śmierci narodzili się do nowego życia. Choć odeszli, to wciąż są wśród nas, głęboko schowani w naszych sercach. Każdy z nich zostawił wśród swoich bliskich, tu na ziemi, cząstkę siebie. Teraz potrzebują od nas nie tęsknoty, nie płaczu i nie rozpaczy, ale naszej modlitwy. Tylko modląc się w ich intencjach dajemy im szansę na życie wieczne z Chrystusem. Oni naszej modlitwy potrzebują, a każde nasze modlitewne westchnienie do Niego ich zbliża.

Na zakończenie nabożeństwa modliliśmy się za naszych zmarłych przed Najświętszym Sakramentem. Po błogosławieństwie wzruszeni wierni wychodzili w kościoła z twarzami pełnymi zadumy, skupienia i refleksji nad sensem istnienia, ale też z sercami pełnymi wiary i nadziei, że nasi zmarli, choć pozostawili po sobie smutek i żal, to są teraz w innym, lepszym świecie, i że kiedyś się tam spotkamy.

Dziękujemy ks. proboszczowi, p. Grażynie i innym osobom, które ten wieczór skupienia i modlitwy przygotowały oraz za to godne uczczenie pamięci parafian, którzy wyprzedzili nas w drodze do wieczności.

Pamiętajmy więc i módlmy się za naszych zmarłych, za dusze w czyśćcu cierpiące. Pamiętajmy o tych, którzy odeszli… ale też kochajmy tych, którzy nam pozostali.

„Spieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą. Zostaną po nich buty i telefon głuchy”.

……………………………………………………………

Kochamy wciąż za mało i stale za późno (…)”
(ks. Jan Twardowski)

 

Tekst: Grażyna Skrzydłowska