Podsumowanie
parafialnego roku 2020
okiem parafianki
09.01.2021

Każdy kończący się rok skłania nas do robienia analiz i podsumowań tego, co w danym czasie się wydarzyło, co było dobre, a co złe, co się udało, a co nie przyniosło nam chluby, i co należałoby zmienić i poprawić. Analizowanie przeszłości skłania nas do przemyśleń i refleksji nad naszym życiem osobistym, rodzinnym, a dla katolików również wspólnotowym  – tym parafialnym.

Jeśli chodzi o tegoroczne podsumowania osobiste i rodzinne, zapewne każdy z nas zrobił je samodzielnie w swoich myślach i w sumieniu.  U każdego z nas takie rozliczanie się z przeszłością wygląda inaczej, bo przecież każdy z nas jest odrębną osobowością. Zostawmy więc tę sprawę na marginesie dzisiejszych rozważań i skupmy się na podsumowaniu naszego życia parafialnego.

Podsumowania roku duszpasterskiego 2020 dokonał w sposób  jasny i klarowny nasz ksiądz proboszcz Józef. Zakres wykonanych prac remontowych i modernizacyjnych, wraz z ich kosztami oraz innymi wydatkami parafii omówił przedstawiciel Parafialnej Rady Ekonomicznej. Wysłuchaliśmy tych podsumowań na tradycyjnej, corocznej Eucharystii o godz. 17.00 , w ostatnim dniu roku.  W swoim wystąpieniu ks. proboszcz podkreślał przykrą niezwykłość tego roku, którą wymusiła na nas wszystkich – na Kościele, na kapłanach i na wiernych Kościoła – ogólnoświatowa pandemia koronawirusa.  Trudna pandemiczna sytuacja zmusiła nas wszystkich do zmiany życia codziennego w rodzinach, w kościele i w parafii. Wszyscy musieliśmy się przestawić na inne zadania i działania i dostosować się do zarządzeń zarówno władz świeckich, jak i kościelnych. Nie było i nadal nie jest łatwo, bo pandemia przecież ciągle trwa.

I temu zagadnieniu pragnę poświęcić dłuższą chwilę. Nie chcę powielać przedstawionych przez ks. proboszcza zrealizowanych zadań duszpasterskich, bo możemy o nich przeczytać na łamach naszej parafialnej gazetki „Na Górnym”, jak również na stronach internetowych parafii. Mimo trudności związanych z wieloma obostrzeniami i ograniczeniami nasza parafia bardzo dobrze funkcjonowała, a co najważniejsze wciąż żyła Bogiem i tego chyba nikt z nas nie kwestionuje. Jak na te trudne dla nas wszystkich warunki działo się w parafii wiele dobrego. To ciągłe wychodzenie naszych kapłanów naprzeciw naszym osobistym i wspólnotowym potrzebom i oczekiwaniom zasługuje na wyrazy wdzięczności, szacunku i uznania, a czasami było wręcz wzruszające. W moim odczuciu ta trudna, niezwyczajna sytuacja zbliżyła naszą parafialną rodzinę jeszcze bardziej.

Ksiądz proboszcz przedstawił wiele zrealizowanych w ostatnim roku zadań duszpasterskich, choć pandemia pokrzyżowała wiele z nich. Na podkreślenie jednak zasługuje fakt jego nieustającej troski w budowaniu naszej wspólnoty parafialnej w wymiarze duchowym i materialnym. Jego życie Bogiem, wiara, determinacja, pracowitość, hart ducha, upór i konsekwencja w dążeniu do celu, czynią naszą świątynię  nie tylko „Bogatą Bogiem”, ale piękną, ekonomiczną w utrzymaniu, wygodną i funkcjonalną. Z całą pewnością ofiary składane na rzecz parafii, to pieniądze bardzo dobrze wykorzystane.  Osiągnięcia i efekty w tej sferze widoczne są gołym okiem i są znane nam wszystkim z autopsji. Wszyscy to widzimy, cenimy i bardzo za to dziękujemy!

Ksiądz proboszcz podziękował nam wszystkim za ten jakże trudny rok, za wszystkie wspólnie przeżyte chwile, za to, że nasz kościół i nasze domowe wspólnoty wypełnione były nieustanną modlitwą, za każdą pomoc i zaangażowanie w sprawy parafii,  za zrozumienie niedogodności, przestrzeganie zasad sanitarnych w trosce o siebie i drugiego człowieka, a także za ofiarność i dbałość o sprawy przyziemne, związane ze sferą materialną naszej parafii.

Kiedy usłyszałam podziękowania księdza proboszcza pomyślałam sobie, że przecież nie może być tak, aby tylko nam parafianom dziękowano i podkreślano nasze duże znaczenie w życiu parafii. Wszyscy wiemy, że nie byłoby dobrze zorganizowanej i owocnie działającej wspólnoty parafialnej bez księży, którzy swoją kapłańską służbą, charyzmą i osobowością, zaangażowaniem i troską o nas, ukierunkowaniem i zaopiekowaniem sprawiają, że wspólnota parafialna staje się coraz bardziej parafialną rodziną. Tej opieki i wsparcia potrzebowaliśmy i nadal potrzebujemy, jak tlenu do życia.

Dziękujemy więc Wam drodzy kapłani za Wasze świadectwo wiary, za prowadzenie i rozwijanie w nas pragnienia życia w łączności z Jezusem Chrystusem, za Waszą życzliwość, otwartość, pracowitość, za zrozumienie , poczucie taktu, za nieugiętą, wręcz waleczną postawę docierania do nas i do naszych domów z modlitwą różańcową, nabożeństwami i Mszami świętymi za pośrednictwem Internetu w czasie, kiedy kościoły były zamknięte. Dziękujemy za czas poświęcony naszym dzieciom i wnukom w trakcie inscenizowania dla nich  ewangelizujących bajek z Waszym osobistym udziałem. Wasze przedstawienia cieszyły się dużą popularnością i oglądalnością oraz gromadziły przed monitorami wiele dzieci, ale i dorosłych parafian.

To był trudny czas dla nas wszystkich. Możliwość kontaktu online z Wami – naszymi duszpasterzami, wspólna modlitwa w znanym i bliskim naszym sercom wnętrzu naszego kościoła nabierały szczególnego charakteru i emocjonalnego znaczenia. Czuliśmy duchową więź z Bogiem i z Wami oraz rodziła się w sercu wdzięczność Bogu za Was, naszych przewodników w drodze do Chrystusa.  Budziła się tęsknota za osobistym spotkaniem i nadzieja powrotu do normalności.

Wyobrażam sobie jak trudne dla Was było wiosenne sprawowanie Mszy świętych bez udziału wiernych. Tak jak smutne, a zarazem wzruszające musiało być dla Was oglądanie wiernych zgromadzonych na zewnątrz świątyni, pod zadaszeniem kościoła, pragnących uczestnictwa w Eucharystii tak bardzo, że mimo zamkniętych drzwi kościoła, ograniczonej słyszalności i niepogody, oraz niemożności spotkania w żywym Chrystusem, łącząc się z Bogiem i Wami duchowo, trwali przed drzwiami świątyni na modlitwie.  To taki piękny, budujący przykład i wyznacznik prawdziwej wiary człowieka i owocnej duszpasterskiej pracy kapłanów.

Myślę, że budujące dla nas wszystkich są informacje, że w wielu parafialnych rodzinach uczestnictwo w  domowych transmisjach Mszy świętych online było wyjątkowo i w sposób specjalny, godnie celebrowane. W Internecie znaleźć można było liczne zdjęcia zrobione w parafialnych domach podczas uczestniczenia w rodzinnej Eucharystii online. Tworzyliśmy w naszych domach, jak powiedział ksiądz proboszcz, „Małe Kościoły”. To były wyjątkowe święta w zamknięciu, ale jakże czuliśmy wtedy wszyscy bliskość z Chrystusem Zmartwychwstałym i jaką więź wspólnotową czuliśmy, mimo izolacji społecznej.  Jakże wtedy byliśmy razem, choć osobno.

Eucharystie i nabożeństwa parafialne nadal są transmitowane. To jest dla nas bardzo ważne, bo wielu z nas, z różnych przyczyn, nie może w tych praktykach bezpośrednio uczestniczyć.   Jakże przepojona troską za każdego z nas jest Wasza pamięć i modlitwy za chorych i cierpiących parafian podczas każdej Mszy św. Jakże wiele to znaczy dla tych, którzy chorują i cierpią, ale i dla tych, którzy na ludzkie cierpienia są wrażliwi oraz dla bliskich osób chorych.  Zakażenia koronawirusem dotykają wiele naszych rodzin. W niektórych z nich przeżywane są dramaty po stracie bliskich. Kiedy kapłani i wspólnota parafialna pamiętają o nich w modlitwach, to chorobę i cierpienia lżej się znosi, to rodzi się w sercu wdzięczność i poczucie bycia ważnym członkiem wspólnoty, ale i nadzieja, że taka wstawiennicza modlitwa, taki szturm do nieba, przyniesie ulgę w cierpieniu, da siłę do walki z chorobą, a Bóg Miłosierny cudownie zainterweniuje. Tak postępuje się w prawdziwych rodzinach parafialnych.

Reasumując, myślę, że my parafianie z parafii MB Piekarskiej w Katowicach jesteśmy szczęściarzami. Jesteśmy wyjątkową parafią. To ocena wielu naszych parafian, ale także osób z zewnątrz, które przy różnych okazjach ją nawiedzają, albo śledzą informacje z naszego parafialnego życia w Internecie.

Na wyjątkowy obraz i kształt parafii składa się wiele czynników. Najważniejszy z nich w mojej ocenie, to czynnik Boski – błogosławieństwo Boże, działanie Ducha Świętego, opieka naszej Patronki – Maryi Piekarskiej, wstawiennictwo świętych i błogosławionych, których relikwie czcimy w naszej parafii – sw. O. Pio, św. s. Faustyny, sw. Jana Pawła II i bł. P.J. Frassatiego. Myślę, że winniśmy dziękować Bogu za to, że wybrał sobie nas i to miejsce na Swój Dom.

Kolejny czynnik, to czynnik ludzki, aczkolwiek nie miałby znaczenia bez Bożego udziału. Pan Bóg wciąż kieruje do nas, od początków istnienia naszego Kościoła, wyjątkowych kapłanów – najpierw wyjątkowego ks. proboszcza Stanisława – budowniczego Kościoła i twórcę parafii, a obecnie równie niezwykłego ks. proboszcza Józefa. Nieocenioną wartością zawsze byli i są także księża wikarzy. Było ich wielu i każdy z nich wnosił i wnosi do naszej parafii coś wyjątkowego. Ich posługa, to dla nas takie Boże dary.

W naszej parafii są też wyjątkowi parafianie. Każdy z nich ma jakieś osobiste talenty, predyspozycje, zdolności czy charyzmaty, które ofiarowywane i wykorzystywane były i są w działalności parafii na Chwałę Bogu i ludziom. Ci, którzy z różnych względów charakterologicznych, osobowościowych, zdrowotnych czy innych nie angażują się bezpośrednio w parafialne życie, lub nie mają do tej aktywności predyspozycji, zawsze służą radą i ofiarowują stale to, co najważniejsze dla każdego działania – swoją modlitwę.

Ileż dobrych rzeczy dzieje się w parafii za sprawą wielu wspólnotowych grup formacyjnych. Na swoich spotkaniach modlitewnych omadlają swoje osobiste i parafialne sprawy, ale modlą się także w wielu innych intencjach. Wielki szacunek i uznanie dla nich za ich determinację i to nieustanne trwanie na modlitwie. Ileż intencji za ich pośrednictwem wędruje w modlitwie do nieba. Św. Jan Paweł II mówił: „Każde ludzkie zadanie, aby osiągnęło swój cel, musi znaleźć oparcie w modlitwie”. A teolog Orygenes, że „Tylko modlitwa jest zdolna zwyciężyć Boga”. To wielka radość i wartość dla nas wszystkich, że istnieją takie grupy i tacy ludzie, którzy w sumienny, systematyczny, konsekwentny i oddany sposób omadlają wszystkie sprawy i intencje nas ludzi, Ojczyzny i świata.

Dlatego też drodzy kapłani – opiekunowie grup i Wy członkowie grup parafialnych wraz z Waszymi liderami, chylimy przed Wami nisko czoła i dziękujemy!

Ze wszech miar należy podkreślić i docenić tych parafian, którzy nie tylko związani byli z parafią od początków jej istnienia oddając Bogu i sprawom parafii swoje siły i czas, ale którzy po ponad 30 latach jej istnienia nadal są oddani i w każdej chwili dyspozycyjni – angażują się osobiście, organizują pomoc innych osób, często wciągając do pracy znajomych i całe swoje rodziny.

Słowa uznania należą się również naszym fundatorom i ofiarodawcom, za ich pamięć modlitewną, ofiary pieniężne i otwarte serca, a bez których nasz kościół nie byłby taki ładny i zadbany i nie mógłby się remontować, modernizować i tak efektywnie funkcjonować. O  licznym udziale parafian w akcjach charytatywnych na rzecz innych też trudno nie wspomnieć. Nasi parafianie są pod tym względem zawsze hojni, otwarci i niezawodni.

Myślę, że nasi parafianie czują się w naszym Kościele z szacunkiem traktowani, właściwie „zaopiekowani” i ukierunkowani, a po tych wszystkich wspólnych latach mają świadomość, że ten Kościół i parafia, to ich dom, że są jego gospodarzami, że to dla Boga, dla nich i z nimi oraz dla następnych pokoleń był budowany.

To dzięki takim ludziom, jak wszyscy nasi kapłani, utożsamiający się z parafią parafianie, nauczyciele, katecheci, animatorzy, liderzy i członkowie grup parafialnych, jak cała służba ołtarza, organiści, kościelni, górnicy i wiele innych osób nasza parafia się rozwija i co najważniejsze – ciągle żyje!

Wszyscy modlimy się o ustanie epidemii i liczymy na pomoc Miłosiernego Boga i naszej patronki – Mateńki Piekarskiej – Lekarki Chorych. Jako wspólnota trwamy na modlitwie, bo to naprawdę jest wyjątkowa rozmodlona parafia.

Jeszcze nie możemy wpadać w euforię, bo wciąż jeszcze dla wielu z nas Kościół jest, jak to mówią „nie po drodze”, ale myślę, że Bóg wie co robi i w stosownym czasie zainterweniuje.

Wierzymy, że bez względu na wszystko Bóg kocha każdego z nas, szanuje naszą wolę i cierpliwie czeka na każdą zagubioną owieczkę, a nawet jej szuka. Zawsze też z miłością i radością przyjmuje każdego „syna marnotrawnego”, jeżeli tylko zechce powrócić do Domu Ojca.

Naród wybrany potrzebował aż czterdziestu lat, aby wejść do Ziemi Obiecanej. Więc wszystko przed nami.

Boże dziękuję Ci za tę wyjątkową parafię, za wspaniałych kapłanów i za naszą zintegrowaną rodzinę parafialną. Chwała Panu!

 

Tekst: Grażyna Skrzydłowska