Za MISJE należy się słowo DZIĘKUJĘ!

Ono jest najwłaściwsze w tym momencie,  w chwili kończącej coś bardzo ważnego, co jeszcze tydzień temu w naszych wyobrażeniach wyglądało pewnie zupełnie inaczej. Misje Święte kojarzone z rekolekcjami jakich przeżyliśmy już w swoim życiu całkiem sporo, z nauką, którą ktoś wygłasza a ktoś drugi słucha. Przychodzi ten moment gdy ten cudowny czas się kończy i…

DZIĘKUJĘ ZA TO ŻE BYŁY
ORAZ, ŻE BYŁY TAK WYJĄTKOWE.

Dziękuję Bogu – bo to On wybiera dobrych i mądrych ludzi i posyła ich w miejsca i czas, gdzie tej dobroci i mądrości potrzeba. Dziękuję za wspaniałych Misjonarzy, ks. Andrzeja i ks. Roberta, którzy tę dobroć i mądrość rozdawali i za to, że nie zabrakło spragnionych dusz by te wartości czerpać. Dziękuję za to, że kościół w czasie Misji nie był pusty, że ta świątynia cały czas żyje, żyje modlitwą, dobrem, zaangażowaniem.


Dziękuję Księżom Misjonarzom
za słowo, które przykuwa uwagę i w sposób naturalny trafia do serca, jest jakby oczywiste a zarazem jakby pierwszy raz wypowiedziane, prawdziwie odkrywcze. Za wieloaspektowe poruszenie tematów, na które często spoglądamy tylko z jednej strony. Za szerokie spojrzenie na problemy, z którymi się borykamy, za zrozumienie tych problemów – za tak wyraziste ukazanie Bożego Miłosierdzia, za nadzieję i przybliżenie Boga wybaczającego. Za dwa głosy – przeplatane rozważaniami dwóch osób ale zbierane w jedną całość skierowaną ku lepszemu życiu. Za światło, jego zminimalizowanie a czasem brak, po to by wyostrzyć zmysły i nie uciekać w rozproszenie. Za dźwięki muzyki, słuchamy jej na co dzień bo jest ważnym elementem życia, tutaj też znalazła swoje miejsce bo to co przeżywaliśmy było przecież ważne. Za biblijne sceny przeniesione żywcem do naszej rzeczywistości. Za słowa i głos naszego świętego – Jana Pawła II, wyrwane z minionych dekad, za obecne tu i teraz, ponadczasowe. Za obudzenie relacji z drugim człowiekiem, za gest ojcostwa, za sakramentalne „tak” z przedwczoraj, wypowiedziane dzisiaj bo przecież nie straciło na ważności mimo upływu lat. Za to, że nikt nie został pominięty, za brak ram zamykających w sztywne nauki stanowe, za pamięć i troskę o samotnych, chorych, starszych, młodych, WSZYSTKICH, nawet tych, których już nie ma miedzy nami. Za po ludzku rzecz nazywając – DOBRZE WYKONANĄ ROBOTĘ – bo przecież to wymaga pracy, czasu, zaangażowania, przygotowania samego siebie i innych. Za obecność pełną, solidną, mądrą, nieoszukaną i prawdziwe otwieranie drzwi do Bożego Królestwa.


Dziękuję księżom naszej parafii
za obecność, za umiejętność słuchania, za pokorną postawę tego który nie poprzestaje na byciu nauczycielem ale cały czas uczy się i rozwija swoją duchowość. Za to, że byliście z nami.


Dziękuję Ministrancie i  Nadzwyczajny szafarzu
, że czuwałeś na stopniach przy ołtarzu, że trzymałeś pochodnię w Getsemani i niosłeś krzyż, że mimo wielu obowiązków, zajęć w szkole, w pracy znalazłeś czas.


Dziękuję Organistko
za Twe dłonie niosące muzykę, by było uroczyściej, piękniej i poruszająco. Dziękuję Dziewczyno z parafialnej scholi za głos, którego używasz w tak szlachetnych celach, za słowa wyśpiewane, wiec dwa razy wymodlone.


Dziękuję Szefie od zakrystii
za czuwanie „od zaplecza” by wszystko było przygotowane i dopięte na ostatni guzik, prawie wcale Cię nie widać ale każdy kąt tej świątyni jest ogarnięty Twoją ręką.


Dziękuję nasz parafialny Moderatorze
za wszystkie relacje w przestrzeni internetu, docierające do tych, którzy z różnych powodów nie mogli być osobiście w kościele i dziękuję Tobie Fotografie, łapiący w kadr te wyjątkowe chwile.


Dziękuję Gospodarzu
za posprzątanie kościoła i przygotowanie go do misyjnych spotkań.


Dziękuję
Parafianko z drugiej ławki, za bezgraniczne zasłuchanie i Tobie Parafianinie siedzący na chórze, przytulony do Maryi z kolorowego witraża. Tobie Młody Człowieku, za odwagę trwania przy Bogu, że znalazłeś czas by tu być mimo tego, że Twoi rówieśnicy byli w tam czasie zajęci zupełnie czymś innym. Dziękuję Aktorze grający marnotrawnego syna, za Twoje bose stopy biegnące po kamiennej posadzce kościoła, one wniosły w ten wieczór nie tylko świetną aktorską kreację, wniosły też Boże Słowo.  Dziękuję Tobie Młodzieńcze, który obsługiwałeś kolorowe światła na balkonie chóru i Tobie – przycupniętemu na schodach, za błysk ciekawości i baczne obserwowanie akcji, gdy świątynia stała się na moment Bożym Teatrem. Dziękuję Tobie zanurzającemu dłoń w świętej wodzie Chrztu, w którego oku odbija się nie tylko światło świecy ale i płomień wiary. I wam Wieloletni Nowożeńcy za ponowne wyznanie miłości przed Bogiem ale przede wszystkim za to że trwacie razem mimo burz i zawirowań. Dziękuję Tobie Matko pisząca z troską karteczkę na której zawarłaś cały swój ból oraz wiarę w uzdrowienie tak ciążącego Ci problemu. I Tobie dziękuję, który przeglądasz się w chuście Świętej Weroniki trochę jak w lustrze szukając tam siebie ale i zbawiennego oblicza Chrystusa. Dziękuję Staruszko, której trudno było dojść do kościoła na bolących nogach ale dałaś z siebie wszystko bo przecież to wyjątkowe wydarzenie i wbrew temu co myślą inni, nie mogło Cię tu zabraknąć. Dziękuję Tobie starszemu Panu, że nie żałowałeś kolan i codziennie w skupieniu przesuwałeś palce po różańcowych paciorkach. Tobie klęczącemu w konfesjonale, choć to była prawdziwa walka z samym sobą by tam wejść i  Tobie wygranemu – gdy już wyszedłeś biegnąc przed ołtarz z poczuciem ulgi i uśmiechem na twarzy.


Dziękuję Wam wszystkim
, którzy byliście w czasie tych Misji przed ołtarzem Chrystusa, tym, którzy przychodziliście codziennie i  tym, którzy byliście choćby tylko raz. Bez Was nie było by tej Świętej Misji.

Na Koniec podziękuję Tobie księże proboszczu Józefie, za przygotowanie tego świętego czasu, za zaproszenie księży Andrzeja i Roberta za ten jeden najwłaściwszy wybór, spośród tak wielu możliwych. Za to że dbasz o nas i w każdym działaniu jakie niesiesz dla tej parafii, wszystko jest tak mądrze przygotowane, że nie ma przypadkowości a zawsze prawdziwe zaangażowanie w naszą wspólnotę. Dziękuję.  Jutro nowy dzień zabieramy tę Misję ze sobą! 🙂


Tekst: GG