Najświętszy Sakrament
– drzwi do Nieba
refleksje parafianki
07.02.2021

W powstałej niedawno Kaplicy Bożego Miłosierdzia, w otoczeniu relikwii osób świętych i błogosławionych czeka na każdego z nas  Chrystus – wystawiony w Najświętszym Sakramencie do całodziennej adoracji- czeka na każdego, kto zapragnie przyjść na osobiste z Nim spotkanie. W skupieniu i spokoju możemy wtedy kontemplować Boga. Możemy wyciszyć swój umysł i serce i odrzucić rozpraszające myśli i wysłuchać tego, co Bóg do nas mówi. Mówi się, że „cisza pomaga duszy usłyszeć więcej”.


Jak powiedział Św. Jan Paweł II:
„Każde ludzkie działanie, aby osiągnęło swój cel, musi znaleźć oparcie w modlitwie. A modlić się znaczy dać trochę swojego czasu Chrystusowi, zawierzyć Mu, pozostawać w milczącym słuchaniu Jego Słowa, pozwalać Mu odbić się echem w sercu”.


Dać trochę swojego czasu Chrystusowi. Posiedzieć z Nim choć przez chwilę. To tak niewiele, a ile przysparza nam bogactwa i korzyści.

W czasie adoracji można opowiedzieć Chrystusowi o swoich radościach i smutkach, o swoich sukcesach i porażkach, o swoich codziennych troskach i kłopotach. Adoracja jest bezpieczną przystanią i czasem, kiedy to możemy poukładać w ciszy nasze myśli, kiedy jest czas na refleksję i przemyślenia , a  może także zrewidowanie naszych postaw, zachowań i przewartościowania wielu spraw i wyboru priorytetów, na zrobienie rachunku sumienia.

To właśnie kościół i możliwość osobistego spotkania z Chrystusem podczas adoracji jest szczególnym czasem i miejscem, kiedy i gdzie poczuć można bijącą ze Świętej Hostii miłość, bezpieczeństwo i ciepło i zobaczyć uderzający z Niej blask, który rozświetla najciemniejsze i najgorsze myśli, kiedy można poczuć się kochanym, potrzebnym, spokojnym i bezpiecznym , szczególnie teraz, w tym jakże trudnym dla wszystkich czasie pandemii. To miejsce i czas, gdzie i kiedy można modląc się zawierzać swoje życie i inne sprawy Chrystusowi i przyjąć Go do swojego serca duchowo.

Takie osobiste spotkania z Chrystusem przynoszą spokój, odpoczynek od codziennej bieganiny, pozwalają zatrzymać się na chwilę skupienia, dają odprężenie, siłę i moc do pokonywania trudów dnia codziennego.

To, że mamy ten Dom Boży tak blisko, w zasięgu ręki, powinniśmy traktować, jako Boży dar. Za ten dar powinniśmy Bogu dziękować i z tego daru powinniśmy korzystać. Jest tyle miejsc w Polsce, gdzie wierni mają kościół zbyt daleko, żeby móc częściej uczestniczyć w posłudze i praktykach Kościoła. My mamy nie tylko kościół „o rzut beretem”, ale mamy jeszcze czekającego na nas w Kaplicy Bożego Miłosierdzia – Chrystusa, obecnego w Najświętszym Sakramencie, którego możemy bez przeszkód adorować – wielbić, dziękczynić Mu i prosić Go w różnych sprawach i intencjach. On tam na nas czeka i zawsze cieszy się naszą obecnością.

Ważne jest, abyśmy nie czekali, aż przyjdzie nam ochota na spotkanie z Chrystusem i na modlitwę, abyśmy nie wmawiali sobie, że nie mamy czasu na kontemplację, że panuje epidemia, że są obostrzenia, że niebezpiecznie… Ważne, żebyśmy nie pomyśleli, że niedzielna Msza święta i przyjęcie żywego Chrystusa w Eucharystii nam wystarczą, albo, co gorsze, nie myśleli, że adorowanie Chrystusa, to staromodna, nikomu niepotrzebna praktyka.  Pokus i wymówek jest wiele.

Ten tylko wie, co daje ludzkiemu sercu adoracja, kto chociażby raz przyszedł na duchową rozmowę z Chrystusem, do tej oazy wiary, nadziei i miłości, oazy mądrości, światłości, bezpieczeństwa i pokoju.


O cichej adoracji w postawie pełnej miłości  pięknie pisał Św. Jan Paweł II:
Pięknie jest zatrzymać się z Nim i jak umiłowany Uczeń oprzeć głowę na Jego piersi… Ileż to razy, moi drodzy Bracia i Siostry, przeżywałem to doświadczenie i otrzymałem dzięki niemu siłę, pociechę i wsparcie!”


 W kościele,  jak powiedział nasz ksiądz proboszcz, jest bardziej bezpiecznie, niż w sklepie. W ciągu dnia w kościele jest pusto i nic nam nie zagraża. Spotkać w nim można pojedyncze osoby, które w ciszy i w skupieniu kontemplują Boga. Do kościoła można wstąpić po drodze – idąc do sklepu, spacerując, czy wracając z pracy. Na chwilę modlitwy możemy wstąpić razem z dziećmi wracając ze spaceru, czy w drodze powrotnej z przedszkola, czy szkoły. Przy tej okazji możemy nauczyć nasze dzieci pozytywnych wartości i postaw religijnych. Chrystus podkreślał, jak ważne są dla Niego dzieci. Relacja z Bogiem ewoluuje przez całe życie. Warto zasiać ją już w sercu dziecka.


Papież Franciszek mówi:
„Uczcie dzieci modlitwy. Bo one trafiają bezpośrednio do Serca Jezusowego. Jezus tego pragnie. Modlitwa jest wielką drogą wzrastania w życiu”.


Wszyscy wiemy, że dziecko rozwija się nie tylko dzięki zadatkom biologicznym, tkwiącym w jego organizmie, ale kształtuje je również, i to w wielkim stopniu, jego środowisko. To rodzina jest podstawowym, najważniejszym środowiskiem, z którego czerpie ono wzory do naśladowania. To rodzice dbać powinni nie tylko o dobry rozwój intelektualny swojego dziecka, ale również o jego rozwój uczuciowy, moralny, społeczny i religijny.

Pisał przed laty Prymas Polski kardynał Stefan Wyszyński: „Rodzina jest niejako pierwszą świątynią, gdzie dzieci dowiadują się o Bogu, jest pierwszą szkołą wychowania chrześcijańskiego. To, co ojciec i matka przekażą dziecku z prawd wiary, tak zapada w duszę, jest taką siłą, potęgą, że pozostaje niezatarte w sercu człowieka nieraz do końca życia, choćby przeszedł on przez całe okresy błędnych dróg. Rodzina musi się stać twierdzą wiary, gdzie uratuje się życie Boże w Jezusie Chrystusie, gdzie przekaże się prawdy wiary dzieciom i młodzieży, gdzie usłyszą o Bogu i Jego świętych prawach. W rodzinie musi być przechowywana wiara i chrześcijańska kultura Narodu, która tak boleśnie znika z życia publicznego: Twierdzą nam będzie każdy próg, tak nam dopomóż Bóg”.

Wszyscy znamy przysłowie:” Czego Jaś się nie nauczy, Jan nie będzie umiał”. Jeżeli my nie przygotujemy do życia religijnego naszych dzieci i nie ukształtujemy w nich chrześcijańskich postaw, to w niedługim czasie, kiedy my się zestarzejemy,  nasze dzieci zagubią się i być może zbłądzą w tym globalnym świecie, a nasze kościoły będą puste.

Korzystajmy więc z tej możliwości i przychodźmy do kościoła na choćby krótką adorację z naszymi dziećmi i wnukami. Chrystus czeka na nas i na dzieci. Są dla Niego bardzo ważne. Poświęca im wiele uwagi na kartach Ewangelii: Przynosili Mu również dzieci, żeby ich dotknął; lecz uczniowie szorstko zabraniali im tego. A Jezus, widząc to, oburzył się i rzekł do nich: «Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego». I biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je. (Mk 10,13-16)

Chrystus nie wymaga od nas wielogodzinnej adoracji , wystarczy choćby parę minut na spotkanie i modlitwę. Cieszy się z każdej naszej wizyty, choćby krótkiej. Jeśli ktoś nie potrafi skupić się na dłuższej modlitwie może posiedzieć przy Chrystusie i pomilczeć w trakcie adoracji i delektować się tym miejscem i czasem spotkania ze swoim Ojcem, i jak to mówią „zresetować się” i „naładować akumulatory”.


Jak mówił Św. Jan Paweł II :
Czas ofiarowany Chrystusowi nigdy nie jest czasem straconym, ale raczej czasem, który zyskujemy, aby nadać głęboko ludzki charakter naszym relacjom z innymi i naszemu życiu”.


Jest niemal pewne, że spędzalibyśmy całe dnie na kolanach przed ołtarzem, jeśli tylko rozumielibyśmy łaskę, jaką daje adoracja. Adorowanie Najświętszego Sakramentu jest też towarzyszeniem Jezusowi podczas Jego poświęcenia dla ludzkości. Adorowanie Najświętszego Sakramentu – to nasze drzwi do Nieba.

Jezu, obecny w Przenajświętszym Sakramencie, bądź dla nas i całego świata źródłem łaski życia wiecznego!

 

Tekst: Grażyna Skrzydłowska