Chwalcie łąki umajone, czyli… „co w maju piszczy”

Miesiąc maj jak sięgam pamięcią, zawsze budził we mnie pozytywne emocje. Mam kilka kadrów, które wyświetlają się przed oczami, na myśl o tym właśnie miesiącu.

 

Konwalie – maleńkie majowe dzieło Stwórcy, cieszące oko swoim wyjątkowym dzwoneczkowym kształtem, otaczające mgiełką pięknego zapachu. Małe bukieciki sprzedawane na bazarach, przez hodowców amatorów.

Często zdarzało się, że ktoś wręczał mi je i choć są niewielkich rozmiarów, śmiało mogły stawać w szranki z bogato zdobionymi kwiaciarskimi bukietami. Mogę nawet powiedzieć, że w moim odczuciu wygrywały ów wyścig o pierwsze miejsce w rankingu.

Deszcz – majowy prysznic z nieba, bardziej przyjazny, niż każdy inny. Mówi się, że majowy deszcz jest ciepłym deszczem, nie zawsze taki jest, ale taki właśnie mi się wydaje. Pamiętam, jako dorastająca dziewczynka miałam parasol, którego urokliwy motyw kwiatów pamiętam do dzisiaj. I pamiętam też, dzwoniący deszcz, który spadał na niego właśnie w maju, choć przecież parasol przedmiot zwyczajny, służył mi przez cały rok.

Zieleń – intensywniejsza niż kiedykolwiek, świeża, pachnąca, taka nowonarodzona, tworząca nad głową dach z zielonych liści. I znów migawka z przeszłości, gdy jednego dnia szłam do szkoły, nad głową widniało niebo a drzewa z pąkami go nie przysłaniały. Dwa dni później idąc tą samą drogą  miałam już nad sobą piękne soczyste zielone sklepienie.

            Pamiętam też inne majowe obrazy – kaplicę zapełnioną dziećmi komunijnymi. Z jednej strony dziewczynki w białych sukienkach, z drugiej chłopcy w garniturach. Tak pamiętam, tę właśnie kaplicę, prowizoryczny barak pełniący funkcję kościoła zanim wybudowano ten, do którego dzisiaj chodzimy, który jest naszym parafialnym domem. No i pamiętam też własną komunię, jeszcze w kościele u „sąsiadów” – Franciszkanów, mamę, która haftowała żółtym kordonkiem symbol IHS na sukience, ten dreszcz emocji i uroczystość w niedużym drewnianym kościele.

            Jest coś specyficznego w tym właśnie miesiącu, tak to odczuwam. Czasem myślę, że jest to taki miesiąc ważnych wydarzeń, zmian w życiu, w przyrodzie, w relacjach międzyludzkich. Ktoś pisze maturę, ważny życiowy egzamin, ktoś się zakochuje, bo tak coś „wisi w powietrzu”, jakaś wyjątkowo sprzyjająca aura, no i świętujemy Dzień Matki… i można by jeszcze sporo pisać, bo pewnie każdy z nas ma jakieś wyjątkowe odczucia z tym miesiącem związane.

            Wyjątkowy jest to czas także ze względu na obecność, jakby większą niż zwykle w naszym życiu, naszej Matki Maryi. Wiemy, że była wyjątkową kobietą, posłuszną Bogu, odważną, dobrą, wrażliwą, pewnie bardzo piękną… Maj dobrze do Niej pasuje i dobrze, że w maju tak wyjątkowo jest czczona. Wyobrazić sobie Maryję wśród kwiatów, polnych łąk, kwitnących drzew jest nam dosyć łatwo. Znacznie trudniej a może boleśniej wyobrażamy ją sobie w drodze na Golgotę. Wtedy nie widać już pięknej przyrody, choć przecież nadal jest. Tam gaśnie ona w obliczu cierpiącego, skatowane Jezusa, idącej obok przerażonej Matki, rozkrzyczanych katów i obecnego zapachu krwi… Wobec krzyża, przybitego do niego ciała umierającego Boga i Matki stojącej wiernie u Jego stóp, do końca. Potem Pieta, tuląca w ramionach bezwładne ciało. Jakże inny obraz pozbawiony sielanki, brutalny, bezwzględny, zastygły… bez tych kadrów nie było by nas.

            Niedawno przeżywaliśmy Święte Triduum Paschalne, cierpienie, śmierć i w końcu Zmartwychwstanie Jezusa – to wszystko, co dla nas jest najważniejsze. Każdy z nas przeżył to we własny, sobie tylko znany sposób. Może tylko trochę, tak obok a może bardzo dosadnie i z bólem.  Raczej nikt nie doświadczył takiego cierpienia, jaki odczuwała Maryja w czasie męki i śmierci swego Syna. Choć może… Pewnie znalazłby się ktoś, kto rozważał to bardzo dogłębnie, bo sam doświadczył śmierci własnego dziecka.

            Zmartwychwstanie. Nie wiemy dokładnie jak odebrała wiadomość o zmartwychwstaniu Jezusa Jego Matka. Nie ma o tym wzmianki w Piśmie Świętym. Nikt z nas nie wątpi w to, że pewnie doświadczyła uczucia nieziemskiej wręcz radości, jak każdy, kto był świadkiem tego zdarzenia. Jak my dzisiaj.

 

Chwalcie łąki umajone…

            Mam takie wyobrażenie, że maj to moment wytchnienia dla Maryi. Razem z Nią możemy w pełni cieszyć się, faktem zmartwychwstania, tą chwilą, gdy uświadamiamy sobie, że zmartwychwstanie daje nam wszystkim szansę na ŻYCIE WIECZNE. To dobry moment by chwalić Boga obecnego w Trójcy Świętej i by chwałę tę oddawać także Maryi, będącej jakże istotną częścią Bożego planu zbawienia.

 

Nabożeństwo Majowe.

            Ten parasol w kwiatki i dzwoniący o niego deszcz pamiętam najbardziej, gdy chodziłyśmy z mamą na majowe nabożeństwa. Tak właśnie mi utkwił tamten deszczowy maj, deszczowy, ale jakoś dziwnie radosny.

Nabożeństwa Majowe w Polsce zapoczątkowali Jezuici z Tarnopola w XIX wieku. Nim nabrały ostatecznej formy nabożeństwa, jakie znamy dzisiaj, bywały często wspólnotowymi spotkaniami, które gromadziły okolicznych mieszkańców przy przydrożnych maryjnych kapliczkach. Pod gołym niebem modlono się i śpiewano ku czci Maryi a majowa przyroda, była wyjątkowo sprzyjająca tym okolicznościom. Kapliczki dekorowano polnymi kwiatami, wykonywano wianki na głowy maryjnych figur. Dzisiaj, choć zwyczaj ten już przygasł, przy drogach ciągle stoją Maryjne kapliczki, z drewna, kamienia, niektóre zadbane, inne opuszczone, ale ciągle przypominają o obecności Maryi w dziele zbawienia, w naszym życiu.

            A majowe? Jak co roku każdego dnia maja słychać modlitwy i śpiewy zamknięte w wezwania Litanii Loretańskiej – najbardziej charakterystycznej majowej modlitwy błagalnej do Bożej Matki. W niej można rzec zawiera się całą prawda o roli Maryi, jako Matki Boga, naszej Matki, cielesnego źródła odkupienia, orędowniczki, opiekunki, ostoi wiary, patronki świata i naszej Ojczyzny, każdego z nas.

            W naszej parafii także odprawiane jest to nabożeństwo. Warto w nim uczestniczyć, bo jest wyjątkowe. Odczuwa się w nim tę charakterystyczną radość, to pragnienie uwielbienia i dziękowania Maryi za Jej święte życie, za idealnie spełnione zadanie, jakiego się podjęła, za ciągłą opiekę nad człowiekiem, za matczyną wyrozumiałość i czujność, za troskę. W naszym kościele tym mocniej chcemy dziękować i prosić Maryję o Jej wstawiennictwo, bo przecież jest naszą patronką. Mamy Ją więc tak wyjątkowo, dla siebie.

 

Chwalcie z nami Panią Świata, Jej dłoń nasza wieniec splata.

            Wierzę, że każdy ma a może po latach będzie miał takie dobre migawki z miesiąca maja… Życzę każdemu by były radosne, by miło się do nich wracało po latach. By przywoływały dobre emocje i by budziły pamięć o tym, że maj to wyjątkowy miesiąc – czas radowania się niedawno zgłębionym zmartwychwstaniem Pana, czas wyjątkowej obecności Maryi, czas ważnych wydarzeń, czas kwitnienia kwiatów i kwitnienia WIARY. Dobry czas na jej pielęgnowanie i gorliwą modlitwę.

 

Tekst: G.G.

 

 


MAJ „NA GÓRNYM”

 

            Tytułem wzmianki o niedawnych majowych wydarzeniach w naszej parafii, z radością możemy podzielić się faktem, że w ubiegłą niedzielę przystąpiła do Pierwszej Komunii świętej 13-osobowa grupa trzecioklasistów. Przygotowane przez panią katechetkę Aleksandrę Bańczyk dzieci, przystąpiły do stołu Pana. W tym roku ze względu na zmiany wynikające z przeprowadzonej reformy szkolnictwa, była to jedyna grupa przystępująca do tego sakramentu. Pani Oli pragnę podziękować bardzo serdecznie za trud, jaki włożyła w przygotowanie serc tych dzieci na przyjęcie Chrystusa.

            W czwartek 9-go maja podczas Mszy św. wieczornej 145 osób przyjęło sakrament bierzmowania z rąk ks. bp. Adama Wodarczyka. Była to w większości młodzież naszej parafii, uczniowie szkół muzycznej i plastycznej mieszczących się na terenie Górnego Tysiąclecia, kilka osób z innych parafii oraz osoba dorosła. Pragnę podziękować ks. Michałowi Stefanowi, który przygotowywał tę młodzież w małych grupach na przystąpienie do sakramentu bierzmowania.

Był to ogromny wysiłek z jego strony, ponieważ grup tych było 8 i z każdą z nich spotykał się na spotkaniu formacyjnym regularnie, co miesiąc.

Księże Michale chylę czoła i bardzo dziękuję.

            Pragnę podziękować ks. Cezariuszowi Wali oraz Pani Katechetce Stanisławie Zadwornej-Sobek za trud katechizacji młodzieży.

            Księżom Cezariuszowi, Michałowi, ks. klerykowi Arturowi Sówce i panu Olkowi Matuskowi, kościelnemu panu Józefowi Rekowskiemu, pani organistce Gosi Bazan dziękuję za perfekcyjne przygotowanie i przeprowadzenie liturgii sakramentu bierzmowania, to dzięki Bogu i nim była to prawdziwa uczta.

            Na końcu, ale bardzo serdecznie pragnę podziękować pani Grażynie Grzegorek, pani Marysi Scheiter i panu Jackowi Tomaszewskiemu za dekorację, która jak zawsze urzeka nas swoim pięknem i delikatnością to dzięki nim dekoracje w naszym kościele są tak przyciągające wzrok i zmuszające do refleksji.

            Wydarzenia takie jak pierwsza Komunia św. oraz bierzmowanie, zawsze wprowadzają nastrój radości we wspólnocie parafialnej i choć w dzisiejszych czasach nie zawsze są one przez młodych ludzi właściwie postrzegane, wierzę, że zostawiają Boże piętno na tych, którzy do sakramentów przystąpili. Obecność Boga w życiu jest zawsze wyjątkowa i chyba najbardziej potrzebna tym, którzy, na co dzień nie zawsze są blisko wiary i jej zasad.

            Miesiąc maj to także czas wspominania kapłańskich święceń. Jak co roku modlimy się za księży obchodzących swoje rocznice w służbie Bogu. 10-go i 11-go obchodzą je księża Cezariusz i Michał. Drodzy Księża daliście się poznać w naszej parafii, jako dobrzy i gorliwi kapłani, za co Wam bardzo dziękuję tym bardziej, że poprzeczka była podniesiona bardzo wysoko. Życzę Wam błogosławieństwa i wielu łask w prowadzeniu drugiego człowieka do Boga.

            Przed nami jeszcze kilka ważnych majowych wspomnień 13-go rozpoczniemy cykl Mszy św. fatimskich będących pamiątką objawień Maryi w Fatimie, 24-go wspominać będziemy Najświętszą Maryję Pannę Wspomożycielkę Wiernych a 26-go odbędzie się doroczna piesza pielgrzymka mężczyzn i młodzieńców do Piekar Śląskich. W tym także dniu pamiętajmy o naszych Mamach tych, które są jeszcze obok nas i tych, które już odeszły do Pana.

            Wszystkim, którzy przystąpili do sakramentów świętych – dzieciom pierwszokomunijnym, bierzmowanym, ich rodzinom życzymy by doświadczali tych bożych łask, by trwali w łączności z Bogiem, by nieustannie pielęgnowali te Boże dary, którymi zostali obdarowani.

            Tegoroczne majowe wydarzenia i tych, którzy są ich częścią polecamy pamięci modlitewnej parafian, niech modlitwa w ich intencji będzie dla nich źródłem umocnienia w codziennym życiu.

            W tym miejscu pragnę także podziękować ks. klerykowi Arturowi za służbę w naszej wspólnocie. W naszej parafii jesteś pierwszym klerykiem odbywającym staż i dałeś się nam poznać, jako bardzo gorliwy i kochający Boga młody człowiek na drodze do kapłaństwa. Dziękujemy Bogu za Ciebie i wszelkie dobro, które Bóg przez Ciebie uczynił dla tej wspólnoty parafialnej, nie sposób wszystkiego wymienić, bo jest tego bardzo wiele. Myślę, że na naszym holu trzeba będzie tworzyć nową galerię księży klerów odbywających staż w naszej parafii. Księże Arturze, chociaż z końcem maja powrócisz do swoich codziennych obowiązków już poza naszą parafią, życzymy ci dogłębnego doświadczania tego wyjątkowego powołania i sił w drodze do kapłaństwa. Mam nadzieję, że Twoja obecność zaowocuje nowymi powołaniami również z naszej parafii, żebyśmy mogli być dumni tak, jak Twoja parafia jest dumna z Ciebie.

 

Tekst: ks. proboszcz J.W.