Adwentowe
przemyślenia parafianki
04.12.21

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego. (Mt 24, 37-39)


Mamy Adwent, a więc czas oczekiwania. Jest to czas oczekiwania na paruzję, czyli powtórne przyjście Jezusa Chrystusa, a jednocześnie – czas oczekiwania na Boże Narodzenie, czyli wcielenie. Czekamy na Chrystusa. Cała ludzkość czeka.  Potrzebujemy Jezusa, bo tyle zła jest wokół nas i w nas, niegodziwości, zawiści, fałszu, hipokryzji, obłudy. Jest tyle niewierności, zaniedbania w dobrym, tyle zakłamania, że niemal zapominamy, albo nie rozeznajemy już, gdzie i czym jest prawda. Wokół nas i w nas jest tyle agresji, złości, brutalności, nienawiści, że już prawie zapominamy czym jest dobro. Wokół nas i w nas jest tyle zawiści, zazdrości, nieuczciwości, chciwości, bezwzględności, że zapomnieliśmy już prawie, gdzie się podziała i czym jest bezinteresowność. Tyle jest wokół nas i w nas pychy, samozadowolenia, buty i pewności siebie, że zapomnieliśmy już czym jest i gdzie się podziała zwykła ludzka przyzwoitość, szacunek, tolerancja, poczucie taktu, skromność, cichość serca i pokora. Tyle wokół nas samotności, obaw, lęków, niepokojów, strachu, chorób, ludzkiego cierpienia, a tak wiele obojętności.

Jezus jest już niemal u naszych drzwi i kołacze. Zapowiada Go św. Jan Chrzciciel. Wzywa wszystkich mieszkańców Judei i Galilei i wzywa też każdego z nas , byśmy się przygotowali na przyjście Mesjasza.

Dlatego bądźmy gotowi wyjść Mu naprzeciw, abyśmy nie tylko gdy przyjdzie i zapuka, otworzyli Mu, ale gdy jeszcze jest daleko, chętnie i z radością, bez poczucia winy, wyszli Mu na spotkanie.

W kościołach odbywają się Adwentowe nabożeństwa, sprawowane są Msze święte roratnie. Pali się świeca symbolizująca Matkę Jezusa. Prosimy w tym czasie Boga za Jej wstawiennictwem, by odrodziły się i zamieszkały w nas wiara, nadzieja i miłość, prawda, dobroć, pokora, serdeczność i życzliwość, by narodził się i zamieszkał w nas Bóg.

Tak powinien wyglądać ten czas oczekiwania.

W praktyce jednak jest to znowu czas biegania po sklepach, sprzątania, wymyślania i kupowania prezentów, wymyślania potraw i świątecznych dekoracji. Sklepy już od listopada przyciągają nas świątecznymi promocjami, dekoracjami, tysiącami kolorowych światełek, choinek, świątecznych piosenek, jarmarków…Dzieciom oferuje się spotkania z Mikołajem, adwentowe kalendarze pełne słodkich czekoladek. W niektórych mieszkaniach okna i balkony już w listopadzie mrugają tysiącem światełek. Wszędzie czuć jakąś specjalną atmosferę… Ale, czy o taką atmosferę tutaj chodzi? Czy taki jest sens oczekiwania?

Myślę, że warto w Adwencie uklęknąć przed Bogiem, spojrzeć na siebie w prawdzie, albo usiąść w kącie kościoła i zastanowić jak się w tym czasie Adwentu zachowujemy, co robimy i popatrzyć na nasze zachowanie przez pryzmat przytoczonego wyżej fragmentu Ewangelii. Bo choć są to słowa zapisane, kiedy jeszcze nie było Adwentu, to jednak idealnie pasują do tego czasu.

Jest tam mowa o ludziach, którzy żyli w czasach, gdy Noe wszedł do arki. Arka miała być bezpiecznym schronieniem. Miała ochronić życie. Powstała jako odpowiedź Noego na Słowo Boże. Bóg wezwał go do budowy arki, a on posłuchał. Gdy arka była gotowa, to zaczął padać deszcz. I nie przestawał padać.

Ludzie nieroztropni  nawet nie spostrzegli, że idzie potop. Wydaje się to wręcz niewiarygodne. Zbliżał się dla nich koniec wszystkiego… a oni się nie spostrzegli. Dlaczego? Bo byli zajęci prozą życia i przyjemnościami.  Jedli i pili, żenili się i za mąż wychodzili… po prostu żyli sobie po swojemu.

Jaka płynie tu nauka dla nas? Wydaje się, że Jezus chce nas dziś przestrzec, że zaskakująco łatwo jest przegapić ważne rzeczy. Nie zauważyć. Nie spostrzec na czas… i zatonąć w tym wszystkim co dzieje się wokół.

Adwent. Czas abyśmy się obudzili. Z Nieba leje się Deszcz Bożej Łaski. Bóg jest blisko i chce przyjść, ale czy my tu jesteśmy i czekamy na Niego?

 

Tekst: Grażyna Skrzydłowska