Pomisyjne refleksje… czyli jak to było na Misjach Świętych

W życiu każdego człowieka i każdej zbiorowości są chwile wobec których nie można przejść obojętnie, momenty wyjątkowe, skłaniające do przemyśleń, refleksji, wspomnień. Takie chwile nie zdarzają się co dzień; to wydarzenia niezwykłe, na które czeka się latami i które równie długo się pamięta i wspomina. Takie wyjątkowe chwile przeżywaliśmy w ostatnim czasie w trakcie tegorocznych Misji Parafialnych. Od 10 do 18 listopada przeżywaliśmy w naszej parafialnej rodzinie czas odnowienia i pogłębiania naszej wiary i relacji z Bogiem.

Pewnie wielu z nas wydawało się dotąd, że ma niezachwianą wiarę, kościół w zasięgu ręki, a więc przywilej bycia blisko Boga i słuchania prawdy głoszonej przez Boży Kościół i tak naprawdę nic nie jest w stanie tego zmienić, złamać, czy zakłócić. Myślę jednak, ze wielu z nas, po tych intensywnych misyjnych ćwiczeniach przekonało się, że prawda jest niestety zgoła inna.

Jeżeli nawet twierdziliśmy, że wierzymy, modlimy się, zachowujemy dobre relacje z Bogiem, korzystamy z sakramentów, uczestniczymy w życiu Kościoła i parafii, to te misje na pewno uświadomiły nam tę smutną prawdę, że daleko nam jeszcze do osiągnięcia chrześcijańskiego ideału. Wciąż wśród nas są jeszcze osoby, którym wydaje się, że wierzą, ale w rzeczywistości nie spotkały jeszcze i  nie poznały dotąd Boga. Są wśród nas osoby, które wątpią, błądzą, albo wciąż Go szukają.

Wszyscy wiemy, że nie jesteśmy doskonali, wręcz słabi, grzeszni, niedoskonali…że nasza wiara wciąż narażona jest na niebezpieczeństwo, że wciąż musimy ją pielęgnować, odnawiać i pogłębiać, że nie jest nam dana raz na zawsze.

Nasze zmaganie się z codziennością – wcale niełatwą i nie zawsze kolorową –  sprawia, ze wciąż gubimy się gdzieś, błądzimy, zatracamy wartości, zmieniamy priorytety i tracimy z oczu to, co dla nas najważniejsze – wiarę, kontakt i relacje z Bogiem i drugim człowiekiem. Jakże na wiele, spraw w czasie tych misji, otwarły się nasze oczy.

Po to były między innymi te parafialne Misje Święte. Potrzebowaliśmy zatrzymania się, dokonania refleksji, rachunku sumienia, zastanowienia nad własnym życiem, własną wiarą i relacjami z Bogiem. Potrzebowaliśmy odnowienia i odbudowania więzi z Bogiem oraz pogłębienia naszej wiary. Potrzebowaliśmy wskazań jak powinniśmy żyć, aby nasze życie miało sens, abyśmy się nie zagubili w labiryncie codzienności i nie wpadli w pułapki współczesności – egoizmu, konsumpcjonizmu, obojętności i niewiary.

Jak nauczał Św. Jan Paweł II  „Człowieka nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa. A raczej – człowiek nie może siebie sam zrozumieć bez Chrystusa. Nie może zrozumieć ani kim jest, ani jaka jest jego właściwa godność, ani jakie jest jego powołanie i ostateczne przeznaczenie. Nie można tego wszystkiego zrozumieć bez Chrystusa”.

Misje zorganizowane były dla wszystkich parafian – młodych i starszych, dla rodzin, małżonków, ale i dla osób samotnych, dla zdrowych, ale również tych chorych i cierpiących, dla tych którzy mocno wierzą, ale i dla tych, którzy błądzą, wątpią, być może odrzucają Boga, albo  wciąż Go szukają.

Misje w naszym kościele prowadzili wyjątkowi misjonarze – „Boży Szaleńcy”, jak żartobliwie, aczkolwiek bardzo trafnie i życzliwie, nazwał ich nasz ksiądz proboszcz. Ks. dr Andrzej Suchoń oraz ks. dr Robert Kaczmarek. Przez 9 kolejnych dni, po wprowadzeniu do naszej świątyni „Arki Przymierza”, po otrzymaniu od ks. proboszcza symbolicznego klucza do świątyni, byli jej gospodarzami.

Ich wieloletnie zaangażowanie i doświadczenie w prowadzeniu misji świętych, ich charyzma i wyjątkowa duchowość, niezwykła komunikatywność, ciepło, życzliwość, entuzjazm i otwartość w relacjach z ludźmi, szczególne umiejętności trafiania do ludzkich serc poprzez różnorakie, oryginalne formy przekazu, wszystko to sprawiało, że wielu z nas było misjami nie tylko oczarowanych, ale zaczarowanych.

Każde wygłoszone słowo, przekazywana lekcja były bogate w swej treści, starannie przygotowane, przedstawiane w sposób niezwykle przekonujący, jasny, zrozumiały i komunikatywny, nasączony ciepłem i wielkim ładunkiem emocjonalnym. Wszystkim sprawowanym przez nich sakramentom, nabożeństwom, modlitwom  towarzyszyła wyjątkowa atmosfera wyciszenia, skupienia i głębokich przeżyć.

Obszerny program misji wymagał nakładu sił, czasu i poświęcenia misjonarzy, ale oni zawsze byli przygotowani i robili wszystko z wielkim zaangażowaniem, oddaniem, ogromną pasją i radością. Takich głosicieli Słowa Bożego chciało się po prostu słuchać z zapartym tchem, a usłyszane lekcje na zawsze i szczerze zapamiętać i praktykować w życiu. Takim misjonarzom trudno byłoby nie wierzyć, bo emanowała z nich silna, szczera wiara i miłość do Chrystusa oraz wielka troska o człowieka. Trudno byłoby nie wierzyć w to wszystko, co przekazywali nam z tak ogromnym profesjonalizmem, przekonaniem, troską, radością, gorliwością i entuzjazmem. Zarażali nas wiarą, a wielu z nas, po dniach spędzonych na misjach wracało do swoich domów z głowami pełnymi radości ze spotkania z Bogiem, ale też pełnymi wielu przemyśleń i refleksji dotyczących stanu naszej wiary, naszego dotychczasowego życia i relacji z Bogiem i innymi ludźmi.

Nasi księża misjonarze prowadzący nauki, rozważania, konferencje i modlitwy, sprawujący sakramenty, okazali się być profesjonalistami, ludźmi doświadczonymi w wierze, ludźmi, którzy doznali miłości Boga i zapragnęli się tą miłością i doświadczeniem podzielić z nami.

Mimo wielu tematów, nieraz trudnych, nikt z nas się nie zrażał, nie narzekał, nie zniechęcał, nikomu czas się nie dłużył. Było długo, ale niezmiernie profesjonalnie, pouczająco i emocjonująco. Każdy dzień przynosił coś nowego.

Nauki misyjne miały różnorodną tematykę i formę i każdy mógł znaleźć w nich coś dla siebie. Odbyły się spotkania z dorosłymi, katechezy dla młodzieży, dla rodziców wychowujących dzieci i takich, którzy żyją w związkach niesakramentalnych, dla małżonków oraz osób starszych i chorych. Był czas dla wszystkich ochrzczonych z odnowieniem Przymierza Chrztu Świętego, dla młodzieży bierzmowanej i kandydatów do bierzmowania, dla osób, które przeżywają lęki i smutek, a w sposób szczególny doświadczają samotności, dla członków grup apostolskich i modlitewnych parafii. W czasie misji mieliśmy również w naszej  modlitewnej pamięci zmarłych z naszych rodzin.

Małżonkowie mieli okazję, po latach, odnowić swoje przyrzeczenia małżeńskie, a osoby chore i starsze skorzystać z sakramentu namaszczenia chorych oraz indywidualnego błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem. Towarzyszyły temu niezwykły klimat, emocje i łzy wzruszenia.

Były pouczające lekcje misjonarzy, ubogacane okolicznościowymi montażami słowno-muzycznymi, grą aktorską naszej parafialnej młodzieży, muzyką i światłem, wspaniałymi formami scenicznymi w wykonaniu aktorów Teatru Franciszka oraz pięknym śpiewem parafialnej scholi. Wzruszające były wieczory przy Krzyżu Chrystusa oraz kontemplacji oblicza Chrystusa cierpiącego.  Podniosła atmosfera i wzruszenia towarzyszyły nam podczas niedzielnej uroczystości wprowadzenia do naszej świątyni relikwii Św. Jana Pawła II.  To było wielkie wydarzenie dla parafii. Teraz w znaku swoich relikwii Św. Jan Paweł II pozostanie z nami na zawsze, będzie nam błogosławił i wspierał, abyśmy byli mocni w wierze, nadziei i miłości.

Poprzez te misje dany nam został wyjątkowy  czas szukania i poznawania Boga, odkrywania Go przez tych, którzy Go dotąd nie poznali, ale również na nowo przez tych, którzy uważali, że dobrze Go znają i kochają. Dany nam został czas uświadamiania sobie Bożej miłości do każdego, bez wyjątku, człowieka, mimo naszej ludzkiej małości, grzeszności i niedoskonałości. Dostaliśmy czas na otwarcie przed Chrystusem naszych serc i poprawy naszych z Nim relacji oraz naprawy relacji z drugim człowiekiem. Ofiarowany nam został czas na przemyślenia i refleksje, a niejednokrotnie rozrachunek z własnym sumieniem w obliczu prawdy o miłosierdziu Boga względem człowieka, względem nas samych, czas poprawy, odnowy życia i oczyszczenia z grzechów, błędów i niedoskonałości.

Te misje to był czas odkrywania, że Jezus Chrystus przywrócił nam życie, wolność i godność dzieci Bożych przez złożoną przez Siebie ofiarę Krzyża, że dał nam umocnienie pochodzące od Ducha Świętego, który udziela potrzebnych nam łask i darów. To był czas rodzenia się wdzięczności i tęsknoty za dobrym Bogiem i wyboru Go jako swojego Pana i Zbawiciela, oddania Mu swojego życia i pójścia za Nim.

Te misje to dany nam czas na nauki i pouczenia oraz na udział w nabożeństwach, modlitwach i sakramentach świętych: zwłaszcza pokuty i pojednania oraz Eucharystii. Właśnie we wspólnocie Kościoła, w parafialnej rodzinie Pan Bóg daje nam okazję i tworzy dobre środowisko dla poznawania, wzrostu i pogłębienia naszej wiary.

Te misje to był nie tylko czas umacniania wiary przez praktykujących wiernych, ale też czas nawracania, odzyskiwania wiary dla wątpiących, błądzących, którzy się zagubili, stracili sens wiary, którzy szukają swojego miejsca na ziemi, wśród ludzi, także w Kościele. Podczas tych misji dany nam został czas dawania świadectwa naszej wiary innym, czas leczenia naszych chorób duszy i ciała, dzielenia się wiarą, nadzieją i miłością.

To był święty czas. To było intensywne sianie ziarna, które zapewne zakiełkuje i będzie się rozrastać, będzie trwać i żywić nas przez koleje dni, miesiące i lata, a z Bożą pomocą wyda wspaniałe owoce.

Za posługę tak piękną i pełną poświęcenia, za przekazywane każde słowo, za posługę sakramentów, za wszystkie nauki, konferencje i przekazywane nam myśli, za ogrom wielu wrażeń, przeżyć i emocji z całego serca składamy naszym misjonarzom, ks. Andrzejowi Suchoniowi i ks. Robertowi Kaczmarkowi, wielkie Bóg zapłać!

Życzymy tym wyjątkowym  kapłanom  Bożego błogosławieństwa, dobrego zdrowia, wytrwałości i siły w głoszeniu Ewangelii i czynieniu pokoju i dobra wśród ludu Bożego.

Dziękujemy Bogu za ten święty czas, który w swojej miłości nam podarował. Dziękujemy, że w taki cudowny sposób zainterweniował i skierował do nas właściwych, profesjonalnych kaznodziejów z ich mądrym słowem, wyjątkową osobowością i ich pięknym kapłaństwem.

Dziękujemy księdzu proboszczowi za jego ogromne zaangażowanie, za troskę i ten niezwykle trafny wybór misjonarzy, księżom wikarym za ich aktywność i trwanie przy nas w czasie nauk, konferencji i przy ołtarzu, całej służbie liturgicznej za czuwanie nad całością, zaangażowanie i piękną oprawę liturgiczną przy ołtarzu i nie tylko. Dziękujemy parafianom za liczną obecność, zasłuchanie i wierne trwanie na naukach i modlitwach przez ten długi czas, za ich cierpliwość, zrozumienie i żywe reakcje na głoszone słowo.

Oby po tych dniach misyjnej zadumy nad naszą wiarą, zrodziło się w  naszych sercach żarliwe pragnienie odnowy życia. Postarajmy się, aby ten wspaniały czas nauki, wielu duchowych przeżyć, poszukiwania, pogłębiania czy odbudowy i naprawy naszej wiary przynosił dobre owoce i odbił się na zawsze echem w naszych sercach.

 

Tekst: Grażyna Skrzydłowska