Pielgrzymka do Fatimy

O podróży do Fatimy i Santiago de Compostela.

Czym jest pielgrzymka? Z założenia jest ona podróżą w głąb siebie. Wiąże się z pewnym wyrzeczeniem, które ma doprowadzić do wewnętrznej przemiany poprzez otwarcie się na nowe. Powinna przebiegać w ciszy i skupieniu. Jednak jest to możliwe, gdy ktoś idzie pieszo i w pojedynkę.

Obecne tempo życia i wszechobecny hałas, nie sprzyjają samotnym wyprawom. Można więc nawiedzić miejsca święte udając się na zorganizowane pielgrzymki. Korzystając z tej okazji wyruszyliśmy w dniu 11-go lipca, spod kościoła Matki Boskiej Piekarskiej w Katowicach na Tysiącleciu Górnym, pod duchową opieką proboszcza ks. Józefa Więcka i ks. Bogdana Więcka, na ośmiodniową pielgrzymkę na półwysep Iberyjski do sanktuariów w Fatimie oraz w Santiago de Compostela. I choć w tym czasie panowały tam upały, a program naszej podróży był bardzo wypełniony, to nikt z uczestników nie narzekał. Każdy starał się wykorzystać ten czas, jaki otrzymał na spotkanie z Bogiem i ze sobą nawzajem.

Na pierwsze trzy noclegi zatrzymaliśmy się w Fatimie. Zaraz po zakwaterowaniu i kolacji poszliśmy do kaplicy Objawień na różaniec. Dąb na którym ukazywała się trojgu dzieciom Maryja został ścięty, bowiem pielgrzymi obdzierali go gałązka po gałązce, doprowadzając do zniszczenia.

Oprócz wymiaru duchowego jaki stanowiły dla nas msza św., modlitwy, różaniec, wieczorna procesja ze świecami i Droga Krzyżowa, poznawaliśmy historię i architekturę Portugalii oraz samych Portugalczyków i Hiszpanów. Różnią się oni między sobą temperamentem, choć należą do tej samej grupy językowej. Portugalczycy są spokojni. Nie zwracają się do obcych per ty i nie mówią do każdego na przywitanie Ole –cześć, w przeciwieństwie do Hiszpanów.Co nie oznacza, że zachowanie tych ostatnich nie było dla nas przez to niemiłe. Żywiołowość Hiszpanów doprawdy porusza. W ciągu czterech pierwszych dni zobaczyliśmy, oprócz Fatimy, miasta Batalha, Alcobaca i Nazare. Mówi się, że na ziemi portugalskiej rozpoczęła się historia Europy. W okresie starożytnym zamieszkiwali ją Luzytanie. Opowiada o nich epos narodowy Luizjada napisany przez Luisa de Camoesa.

Najpiękniejszym dziełem portugalskiej architektury jest klasztor Matki Boskiej Zwycięskiej, który podziwialiśmy w Batalha. Jest połączeniem angielskiego gotyku ze stylem manuelińskim. To przepiękne rzeźbiarskie koronki i marynistyczne ornamenty z linami okrętowymi, wodorostami czy koralowcami i kwiatami lotosu.

Oprócz stylu manuelińskiego znakami rozpoznawczymi Portugalii są wyroby z korka, wytwarzane z kory dębu korkowego; kogut, który uratował pewnego pielgrzyma przed karą śmieci za kradzież w ten sposób, że zapiał, choć był już na talerzu, na znak niewinności owego pielgrzyma; oraz płytki ceramiczne azulejos.

Co szczególnie zapamiętałam z tych pierwszych dni pielgrzymki do Fatimy? Skupienie i głęboko modlitewną atmosferę panujące na terenie sanktuarium; wieczorną procesję z setkami zapalonych świec i niesioną wśród kremowych róż białą figurę Maryi z różańcem w ręku. W uszach jeszcze słyszę pieśń Z dalekiej Fatim donośnie brzmi dzwon. Zjawienie Maryi ogłasza nam on. Ave, ave, ave Maryja. Drugie moje wspomnienie , to Droga Krzyżowa w gaju oliwnym przez który szli paść owce, Łucja , Franciszek i Hiacynta. Na tej drodze spotkali anioła, który przedstawił się im jako Anioł Pokoju. Jego pojawienia poprzedziły objawienie Maryi. Droga liczy ok. 2 kilometrów. Znajduje się na niej 15 stacji Z tego 14 poświęconych jest Męce Chrystusa , a 15 – ta Zmartwychwstaniu. Wyrzeźbiono je w białym marmurze. Zostały ufundowane przez uchodźców węgierskich w 1956r. Stąd zwana jest Drogą Węgierską. Pomiędzy stacjami mieści się figura Matki Bożej z Valinhos upamiętniająca czwarte objawienie z 19 sierpnia 1917r. Krzyż tłumaczy sens cierpienia. Pozwala spojrzeć w wymiarze duchowym na własne porażki i niepowodzenia. Poczułam po tej Drodze Krzyżowej pokój i wyciszenie.

Po porannej mszy w kaplicy Objawień i śniadaniu wyruszyliśmy dalej. Odwiedziliśmy Coimbrę, dawną stolicę Portugalii z uniwersytetem z 1290r. i znajdującą się tam biblioteką; Porto położone u ujścia rzeki Duero nad Oceanem Atlantyckim oraz Bragę – jedno z najstarszych miast Portugalii. Portugalczycy powiadają: Braga się modli, Coimbra studiuje, Lizbona się bawi a Porto pracuje. Następnie skierowaliśmy się do położonego w hiszpańskiej Galicji Santiago de Compostela, najważniejszego od średniowiecza, oprócz Rzymu i Jerozolimy, miejsca pielgrzymkowego na świecie. Znajduje się tutaj grób z relikwiami apostoła Jakuba.

Do Santiago de Compostela wędrują pątnicy od przeszło tysiąca lat. Wśród nich wymienić można m.in.cesarza Karola Wielkiego, św. Franciszka, św. Ignacego Loyolę i św. Brygidę Szwedzką a także ojca króla Jana III Sobieskiego, Jakuba Sobieskiego. Z okien autobusu można było dostrzec licznie napływających podróżnych z plecakami i kijami w rękach. Dlaczego idą na pielgrzymkę? Bo chcą odnaleźć siebie, drugiego człowieka a przede wszystkim znaleźć drogę do Boga. Podobno Droga św. Jakuba zmienia ludzi. Nazwa Compostela pochodzi od łacińskiego campus stellae – pole gwiazdy, bowiem to gwiazda miała wskazać pewnemu mnichowi miejsce pochówku świętego. Apostoł, brat Jana Ewangelisty, zginął w Jerozolimie śmiercią męczeńską w 44 r. po Chrystusie. Jago to po polsku Jakub. Na pewno na zawsze utkwiło każdemu w pamięci objęcie i przytulenie się do umieszczonej w ołtarzu figury św. Jakuba. Czyni to każdy pielgrzym. Nawet w czasie mszy widać było jak podchodzili z tyłu ludzie, aby przytulić się do świętego. Ksiądz Józef, który koncelebrował mszę wraz ks. Bogdanem i z innymi kapłanami poprosił abyśmy modlili się w swoich intencjach z którymi przyjechaliśmy, a on będzie w łączności z nami również modlił się o to przy ołtarzu. Następnego dnia, w niedzielę podczas mszy odprawianej w katedrze jak zawsze o godz. 12 ej w intencji pielgrzymów, stały obok mnie dwie młode Polki, które właśnie przybyły do Santiago po 30 dniach pieszej wędrówki. I wcale nie było widać na ich twarzach zmęczenia. Klęczały w skupieniu i modliły się. Na potwierdzenie naszego nawiedzenia Santiago otrzymaliśmy zaświadczenie o odbyciu pielgrzymki. Oryginał ma ksiądz Józef.

No i w dniu poprzedzającym nasz powrót do kraju byliśmy jeszcze w malowniczym Cabo da Roca z najbardziej wysuniętym na zachód punktem kontynentalnej Europy i w klasztorze Hieronimitów w Lizbonie, gdzie znowu mogliśmy podziwiać piękny styl manueliński. Nie sposób nie wspomnieć odwiedzenia, już w dniu naszego odlotu do Polski, kościoła św. Antoniego. Włosi nazwali go Padewskim z czym nie mogą zgodzić się Portugalczycy. Jeszcze widokowa wieża Belem i Pomnik Odkrywców z Vasco da Gamą i Ferdynandem Magellanem i wracamy do Polski.

Jakie są moje owoce tej pielgrzymki? To wdzięczność, jaką odczuwam za to, że dobry Bóg spełnił moje marzenia o podróży do Portugalii oraz nawiedzenia Fatimy i Santiago de Compostela. Przekonałam się, że najgłębsze marzenia spełniają się. Jeżeli oczywiście są zgodne z wolą Bożą.

Grażyna Proskurnicka