Górnicze Święto, czyli Barbórka

Wspomnienie św. Barbary, patronki górników, to uroczystość bardzo celebrowana w naszym rejonie, a dokładnie na Górnym Tysiącleciu. Choć ubywa kopalń i może wydaje się, że więcej jest górników emerytów niż tych pracujących czynnie, to wciąż nie brakuje czcicieli świętej męczennicy patronującej ludziom ciężkiej pracy – św. Barbary.

Z tej okazji 3 grudnia nasza parafia wraz braćmi górnikami i ich rodzinami wspólnie świętowała. Uroczystości rozpoczęły się o godzinie 9: 00 uroczystą Mszą świętą. W tym roku uczestniczył w niej po raz pierwszy, jako zaproszony gość ks. prałat Stanisław Noga, który przez 32 lata na Górnym w tym szczególnym dniu gromadził brać górniczą wraz ich rodzinami, w tej Eucharystii uczestniczył również ks. Józef Więcek nowy proboszcz tej parafii, który wygłosił homilię do zgromadzonych górników, przypominając w niej o rodzinach górniczych, które zawsze były silne Bogiem i pełne wiary. Wspominając wspólną modlitwę rodzinną przed wyjściem ojca górnika na grube i wspólną modlitwę całej rodziny po powrocie męża lub syna górnika z gruby, dziękując Bogu za to, że powrócili z pracy bezpiecznie. Kaznodzieja nawiązywał również do czasów współczesnych ukazując nieco mniejsze zaufanie Bogu i wspólne omadlanie się w rodzinach górniczych. Wskazał na obraz św. Barbary, który został znaleziony na śmietniku przez górników z naszej parafii, a potem ci sami górnicy ten obraz odnowili i oprawili w nową ramę. Obecnie obraz ten znajduje się w naszej świątyni i każdego roku towarzyszy obchodom górniczym.

Z uwagi na tragiczną śmierć ośmiu górników w kopalni miedzi Rudna w Polkowicach uroczystości były mniej huczne niż zwykle. Po Mszy świętej górnicy wraz z rodzinami udali się do salki na skromne biesiadowanie. Nie było przemówień ani biesiadnych śpiewów, były wspomnienia po kolegach, którzy odeszli. Swoim świadectwem podzieliła się pewna wdowa po niedawno zmarłym górniku, mówiła ona jak jej jest ciężko, jak brakuje jej męża, jak bardzo cierpi po stracie ukochanego. Swoim przejmującym świadectwem podzieliła się również pewna córka górnika, obecnie również górnik. Opowiadała o swoim ojcu, który bardzo ją kochał i przejmującym głosem mówiła o ojcu górniku, który zginą na posterunku pracy, miała wtedy siedem lat, mówiła, że wybrała ten zawód z miłości do swojego ojca i jest pewna, że jej ojciec jest bardzo z niej dumny.

Tu na Górnym każdego roku pamiętamy o górnikach i wszystkich ludziach ciężkiej i niebezpiecznej pracy wszystkim nam bardzo zależy nam na tym, aby kultywować te tradycje górnicze oraz wszystko to, co ważne dla Śląska, aby to czarne złoto, na którym Śląsk wyrósł nie zacierało się w naszej pamięci i w pamięci tych, którzy po nas idą