Droga do świętości

Początek listopada to czas szczególnej zadumy. Odwiedzając groby naszych bliskich, wspominając tych, którzy odeszli, sami zaczynamy się zastanawiać, co dalej? Uroczystość Wszystkich Świętych, kieruje nasze myśli ku mieszkańcom nieba, świętym. Pytamy zatem siebie, co robić, aby dołączyć tego jakże zacnego grona?

Odpowiedź na to pytanie daje nam sam Jezus w piątym rozdziale Ewangelii według św. Mateusza:

„Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie”.

„Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie”

Nikt nie chce być ubogi. Boimy się tego. Ciągle tylko pragniemy, zdobywamy, pomnażamy posiadane dobra, zamartwiamy się brakami materialnymi. Jeśli w jakiś sposób jesteśmy ubodzy, to staramy się być bogaci w pragnienia serca czy oczekiwania. Ale przez to wszystko jesteśmy ślepi na to, co oferuje nam Pan Bóg.

Tymczasem Jezus mówiąc o ubóstwie, ma na myśli ludzi, którzy są świadomi tego, że wszystko, co posiadają otrzymali od Boga. To Ci, którzy w Bogu położyli całą swą ufność i potrafią gromadzić sobie skarby w niebie, poprzez post, jałmużnę, dobre uczynki. Ta myśl, że wszystko, co mają, tak naprawdę należy do Boga pomaga im łatwiej dzielić się z innymi, czego właśnie oczekuje od nas Pan Bóg.

„Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni”

Smutek jest ciągle obecny w naszym świecie. Ludzi smutnych mijamy każdego dnia, w pracy, na ulicy, w domu. Powody smutku są różne. Śmierć bliskiej osoby, choroba, problemy rodzinne lub w pracy. Czy świętość polega zatem na ciągłym smuceniu się?

Tak, ale nie w naszym rozumieniu. Pan Jezus mówi tutaj o smutku wynikającym w wrażliwości. Chodzi o bycie wrażliwym na potrzeby i cierpienia bliźnich. Człowiek wrażliwy jest smutny z powodu zła wyrządzanego przez innych, potrafi współcierpieć z chorymi, borykającymi się z problemami, rozumie ich ból i pragnie go z nimi nieść. Zatem, aby osiągnąć świętość trzeba być wrażliwym.

„Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię”

W świecie, w którym dominuje zło, ludzie często poddają się negatywnym emocjom. Reagują gniewem, oburzeniem, krzywdą. Kłócą się, wyzywają, sprawiają przykrość, co niszczy ich wzajemne relacje.

Tymczasem cisi, to łagodni. To ludzie, którzy panują nad swoimi emocjami i uczuciami. To Ci, którzy są cierpliwi i tą cierpliwością zarażają innych. Bo tylko osoby łagodne i cierpliwe są w stanie pomagać i działać w służbie innym.

„Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni”

Każdy z nas ma swój pomysł na życie. Każdy z nas zwraca uwagę na opinię innych – sąsiadów, pracowników, przyjaciół. Ciężko nam rozpoznawać i wypełniać wolę Boga. Posiadamy własną miarę sprawiedliwości. Bardzo często inną dla siebie, a inną dla bliźnich.

Aby osiągnąć świętość trzeba dążyć do sprawiedliwości, ale nie naszej, tylko Bożej. To tak naprawdę szukanie samego Boga. Rozpoznawanie i wypełnianie Jego, a nie naszej woli. Postępowanie zgodnie z tym, czego On od nas oczekuje.

„Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”

Z miłosierdziem często mamy problem, gdyż nie znamy samych siebie. Wydaje się nam, że posiadając często niewiele, nie możemy pełnić uczynków miłosierdzia, bo nie możemy uczynić wielkich rzeczy. Zapominamy, że dzielić się można nie tylko materialnie, ale i duchowo.

Miłosierny to ten, kto potrafi dostrzec potrzebującego, kto potrafi zaoferować pomoc na miarę swoich możliwości. To ten, który potrafi przebaczać, dobrze radzić, poświęcać czas. W zamian Jezus obiecuje nam Boże Miłosierdzie, które jest większej od Bożej sprawiedliwości.

„Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”

Wielu ludzi próbuje szukać Boga za pomocą wyuczonych słów modlitw. Ale bez udziału serca to tylko strata czasu. Nie da się rozmawiać z Bogiem, jeśli nie zaangażuje się w to swojego serca. Często sami nie pozwalamy na to, brudząc je grzechami, ulegając różnorakim pokusom.

Bóg pragnie od nas serca. Czystego serca. Jest to proces, który nieustannie się w nas dokonuje. Dzięki czystemu sercu możemy żyć w harmonii z Bogiem i Jego wolą, a także z innymi ludźmi. Czyste serce to łaska Boga dawana za darmo.

„Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi”

W świecie, w którym co krok słychać o toczących się wojnach, konfliktach, ludzie pragną pokoju. Dążą do niego za wszelką cenę. Potrzebują go jak wody czy powietrza. Ale pokój nie jest możliwy dopóki nie zagości w sercu człowieka.

Pokój to wewnętrzna harmonia. To jasny stosunek człowiek do Boga, do ludzi, do świata. To silne poczucie wyznawanych wartości. Chrystus podarował pokój ludziom dobrej woli. Tym, którzy chcą i pragną go przyjąć, którzy rozumieją, że najpierw rodzi się on w sercu człowieka. Ten pokój jest obowiązkiem człowieka wobec Boga, a jednocześnie Jego wielkim darem.

„Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie”

Każdy z nas nosi w sobie taką tendencję, że jak coś nie wychodzi, jak jakieś działanie nie przynosi efektu, to się poddaje. Boimy się prześladowań, wyśmiania, przeciwności. Brakuje nam zdecydowania w wypełnianiu woli Bożej.

A Królestwo Boże już dziś należy do tych, którzy cierpią dla sprawiedliwości. Do tych, którzy weszli na drogę Jezusowego krzyża. Do tych, którzy zdecydowanie opowiadają się za Bogiem, nie bojąc się opinii innych, wyśmiania, czy prześladowania. Do tych, którzy w świecie odwróconym od Boga zdecydowanie pełnią Jego wolę.

Droga do świętości, to droga „Ośmiu błogosławieństw”. Błogosławiony, czyli szczęśliwy. Szczęśliwy, czyli święty. Święty, czyli mieszkający w niebie. Bo niebo to właśnie miejsce pełne ludzi szczęśliwych, którzy cieszą się i radują przebywaniem z Bogiem. Tylko tyle, ale i aż tyle. Jednak jak mawiał św. Jan Paweł II, nie bójmy się iść drogą świętości. Ponieważ historia świata, to właśnie historia świętości. I tylko ona ma szansę przetrwać…