„ Butelka za Krzyż”

„Szczęść Boże”. Tak wita się pielgrzymów w Piekarach Śl., dzień 20.08.17 r., niedziela, jak co roku odbywa się pielgrzymka do Matki Bożej Piekarskiej wszystkich dziewcząt i kobiet. Ja postanowiłam, w tym roku uczestniczyć w tej pielgrzymce. O godz. 4.00 rano pobudka, troszkę z ociąganiem, bo za oknem nie bardzo sprzyjająca pogoda – deszcz, jak na lato ponuro i szaro, dlatego pojawiły się natrętne myśli by zrezygnować. Jednak miłość do Matki wygrywa! Szybka decyzja wstaje, poranna mocna kawa do tego coś… siedzę przy stole ciągle wahając się czy iść czy zostać, otworzyłam Pismo św. i w psalmie 84 przeczytałam takie słowa: „Błogosławiony człowiek, który ma siłę w Tobie, gdy o pielgrzymach myśli! Gdy idą przez wyschłą dolinę, wydaje im się obfitującą w źródła, jakby przez wczesny deszcz błogosławieństwami okrytą. Z mocy w moc wzrastają.” Nie muszę chyba tłumaczyć niczego, odp.: idę, strzał w dziesiątkę. Szybki prysznic, smarowanie nóg, plecak spakowany, peleryna nałożona, ruszam do kościoła.

Podczas drogi zobaczyłam grupkę pielgrzymów z Dolnego Tysiąclecia i ku mojemu zdziwieniu dużo kobiet mimo deszczowej pogody – już czuję radość w sercu. Ks. proboszcz Józef odmówił krótką modlitwę, błogosławieństwo i wyruszyliśmy w drogę ze śpiewem na ustach z radością w sercach idziemy w stronę Piekar do naszej ukochanej Matki Bożej Piekarskiej. Z intencjami, modlitwami, z różańcem w ręku idziemy pewnym krokiem aby, oddać cześć i chwałę, prosząc o łaski i błogosławieństwa dla nas wszystkich. Pogoda jak wiecie deszczowa, raz pada mocniej, znowu trochę mniej, ale nikt nie narzeka, wręcz przeciwnie uśmiechnięci i radośni. Mimo, że wszystko mamy mokre, spodnie, kurtki, buty…, a parasolki i peleryny nasze bardziej sprawdziły się w ubarwieniu nas kolorami tęczy niż ochroną przed deszczem, warto jednak było wybrać się w taką pogodę. Krótka przerwa na stacji na posiłek, potrzeby i dalej w drogę do celu na Wzgórze Piekarskie.

Gdy dotarłyśmy na miejsce deszcz ciągle padał, ale my niestrudzone pątniczki, rozproszyłyśmy się w różne strony szukając dobrego miejsca na modlitwę, ja i Danusia postanowiłyśmy, że zaczniemy od wejścia do kościoła tam rozpoczęła się cała ceremonia najpierw śpiew, litania, błogosławieństwo i wyniesienie obrazu Matki Bożej Piekarskiej w stronę Wzgórza. Przeżycie cudowne – polecam.

Godzina 10.00 odbyło się wniesienie obrazu Matki Bożej Piekarskiej, powitanie wszystkich, przemowa, śpiewy potem Msza św. i przepiękne Słowo Boże, podziękowanie dla kobiet za odwagę, nie zawiedzenie Maryi i tak liczną obecność pomimo kaprysów pogody – cytat „Jesteście prawdziwi”.

Po mszy mieliśmy godzinę czasu na zwiedzanie, zakupy pamiątek, relaks itp. Godzina 13.30 zbiórka i powrotna droga do domu.
Znowu śpiewy, modlitwy, radosne rozmowy nam towarzyszą, był nawet moment, że deszcz ustąpił. Wszyscy na pewno zastanawialiście się dlaczego ten artykuł ma nazwę „Butelka za krzyż”. Już nie będę was trzymać w niepewności, każdy kto był na pielgrzymce to wie, że na samym początku prowadzi krzyż. Ja miałam okazję nieść krzyż i prowadzić peleton drogą, a dokładniej jezdnią gdzie samochody pędzą jak szalone. Trzymając w ręku krzyż jestem odpowiedzialna za resztę, więc muszę tak iść aby każdy mógł czuć się bezpiecznie i dorównać kroku. To nie takie proste, jedni krzyczą wolniej drudzy szybciej, ups. zdecydujcie się. Tak źle, tak niedobrze, o co chodzi. Zaczęłam się modlić „Jezu pomóż mi, Ty tylko mnie poprowadź”, jeszcze nie zdążyłam kończyć modlitwy jak Jezus przysłał mi pomocnika naszego proboszcza Józefa, cytuję „ja będę szedł obok ciebie i nadam rytm prowadząc”, uf, ulga i radość we mnie, nie jestem już sama. Idziemy, aż tu podchodzi Danusia i pyta mnie „Kasiu mogę oddać butelkę za krzyż”, tak nam się to spodobało, że postanowiliśmy upamiętnić to zdjęciem. To prawdziwe świadectwo wiary, oddam wszystko za krzyż. Co prawda w butelce wody było 2 lub 3 kropelki, ale poświęcenie wielkie. Dotarliśmy o godz. 17.00 z radosnym śpiewem, uśmiechem i szczęśliwi, gdzie ks. Cezariusz przywitał nas wraz z oczekującymi z naszych rodzin osobami.
Uśmiech, miłe słowa, kwiaty, podziękowanie i przepiękne indywidualne błogosławieństwo nas czekało. Dziękujemy.

Podsumowując pielgrzymkę: Polecam, warto było, nie zawiodłam się. Poczułam i znowu się czegoś nauczyłam:
1. Dobrze, że jesteś – i to wystarczy.
2. Nigdy nie jesteś sam, sama – Miłość.
3. Ani deszcz, słońce, grad, burza, śnieg… nie są przeszkodą na drodze do celu – odwaga. „Było trudno, ale pięknie”.
4. Otrzymałam odp. na moją modlitwę, intencję – Wiara.

Wiara czyni cuda. Warto wierzyć! Ufać!. Dziękuję Bogu i Maryi, że jestem i biorę udział w pielgrzymowaniu. Dziękuję księżom: proboszczowi Józefowi, Piotrowi Mice i Cezariuszowi za bezpieczne, radosne, uczące przeżycie. Uczestniczące w tej podróży i przygodzie Bożej Miłości. Dziękuję wszystkim (100) siostrom, przyjaciółkom, koleżankom, że razem przeżyłyśmy tak cudowne chwile i wniesienie czegoś nowego w moje życie, przez swoją obecność. Bóg zapłać! Już dziś zapraszam wszystkich do przeżycia pięknych chwil pielgrzymowania, bo to jest coś, czego nigdy nikt nam nie zabierze, a serce się przepełnia Miłością i Radością.

Parafianka Kasia

Ps. Szczególnie dziękuję, za to wyzwanie – napisania tego referatu.